Odpowiedzialność za siebie w związku

Jakże wiele razy robimy coś, co rani drugą osobę w związku. Nie dlatego, że to, co robimy jest raniące samo w sobie i robimy to celowo, by zranić. Rani, bo uderza w emocjonalną ranę, którą ten człowiek nosi w sobie od lat.

Napisała do mnie ostatnio kobieta, która jest rozdarta wewnętrznie, ponieważ przyjaźni się z kimś, kto wspiera ją w rozwoju, a kto wg jej męża zagraża ich związkowi. Napisała, że być może powinna wycofać się z tej przyjaźni, by zrobić przestrzeń w swoim życiu na samodzielny wzrost, a poza tym wie, że rani męża tą przyjaźnią i nie chce mu dodawać cierpień. Hmmm… delikatna sprawa… Czytaj dalej Odpowiedzialność za siebie w związku

Nie naprawiaj, po prostu bądź…

Jak to jest u nas ludzi z empatią? Myślę, że kiepsko, a to dlatego, że nie mieliśmy zbyt dobrych przykładów w życiu. Bardzo często bagatelizujemy to, co się w innych dzieje, wręcz mogą nam się wydawać śmieszne ich odczucia, nie mają dla nas sensu, mamy ochotę potrząsnąć drugim człowiekiem i powiedzieć „ty weź nie przesadzaj”, bo tak robiono z nami…

Ciągle słyszę na sesjach, które prowadzę – nie było nikogo, kto mnie rozumiał, nie było nikogo komu mogłam się zwierzyć, musiałam sama być z tym, co czułam… Czytaj dalej Nie naprawiaj, po prostu bądź…

O diable i piekle, którym nas się straszy.

My mamy w sobie raj, my mamy w sobie harmonię, my mamy w sobie miłość. To nie jest tam, gdzieś, na zewnątrz, to nie jest związane z miejscem, w którym jesteśmy albo z osobami, z którymi przebywamy, to jest w środku, w samym środeczku. Piekło, którym się nas straszy, to odcięcie od tego wewnętrznego raju. Piekło nie jest na zewnątrz, nie jest konkretnym miejscem, czeluścią w środku ziemi, piekło to jest to, czym żyjesz , gdy tkwisz w strachu, gdy jesteś odcięty od swojej wewnętrznej mocy, gdy potępiasz, oceniasz, krytykujesz, przede wszystkim siebie… Bo gdy to robisz sobie, to robisz to automatycznie innym, choćby w myślach. Bo tylko wtedy możesz odrzucić kogoś innego, gdy sam odrzucasz siebie. Czytaj dalej O diable i piekle, którym nas się straszy.

Prawda o rozwoju duchowym

Miałam zamiar tym razem pisać o dzieciach i o tym jak z nimi wejść w kontakt w trakcie trudnych, emocjonalnych momentów, ale ten post będzie musiał poczekać. Od kilku dni powraca inny temat, który niejednokrotnie spędzał mi sen z powiek – prawda o rozwoju duchowym. Brzmi pompatycznie, ale co tam, niech sobie brzmi jak chce. Nauczyłam się tego, że gdy pojawia się energia, która mnie do czegoś popycha, to nie ma co z nią dyskutować, bo będzie tak długo wiercić dziurę w brzuchu, aż znajdzie ujście. A więc o co chodzi z tą prawdą o rozwoju duchowym? Czytaj dalej Prawda o rozwoju duchowym

O co chodzi z tym cierpieniem…

Częstą pułapką osób na ścieżce duchowej jest zbyt szybkie „wskakiwanie” w spojrzenie z wyższej perspektywy i omijanie tego co dana sprawa, czy osoba w nas wywołuje. Wynika to z mylnego przekonania, ze osoby uduchowionej nie powinno „nic ruszać”. Nic bardziej mylnego. Jesteśmy tu na ziemi, by doświadczać, smakować, używać zmysłów. Jako duch owszem jesteśmy nieskończeni, niezniszczalni, potężni itd., ale jako istoty ludzkie doznajemy radości, cierpień, ograniczeń. Nie ma takiej możliwości, by odczuwać wyłącznie jeden koniec spektrum – np. radość jednocześnie udając, że nie istnieje drugi koniec spektrum – cierpienie. Prędzej czy później dojdzie do wyrównania. Pytanie, które dobrze by było sobie zadać to nie – jak omijać cierpienia, jak je zminimalizować, jak nie reagować, lecz jak sobie z nim radzić. Czytaj dalej O co chodzi z tym cierpieniem…