Dziecię Miłości…

Coś kliknęło, we mnie, w kolektywie i to tak mega kliknęło. Poczułam to wczoraj. Siedziałam przy biurku, odpisywałam na maile i poczułam jakby coś się wypięło, jakby wyłączono jakieś fale. Zrobiło się jaśniej, lżej, zniknęła ponura gęstość. Siedziałam tak sobie chwilę doświadczając tego.
A dziś, gdy z Grzegorzem wracaliśmy znad wielkopolskiego morza 😊 czyli z groty solnej niedaleko Jarocina słuchaliśmy Sojki w duecie z Vito – https://www.youtube.com/watch?v=71UFSUIdwps
I wróciły do mnie słowa, które kiedyś usłyszałam rozmawiając sobie z moim Mistrzem we franciszkańskiej kaplicy „Nie stawiaj kropki tam, gdzie Bóg stawia przecinek”.
Piszemy nowy rozdział Kochani 💗

Dzielę się z Wami nowym podcastem, a w nim wiersz, który wypłynął ze mnie ponad rok temu i dojrzewał 💗 Czytaj dalej Dziecię Miłości…

Kartka walentynkowa dla…

Kochani, nie wiem jak Wy, ale ja baaaaardzo lubię dostawać kartki z życzeniami i to na wszelkie możliwe okazje 😊 Urodziny, imieniny, Boże Narodzenie, Wielkanoc, Dzień Kobiet, Dzień Mamy i na Walentynki też. Szczególnie w dobie internetu, gdy to kartkowanie zanika, uwielbiam znajdować kopertę w skrzynce czy dostawać ją do ręki. Czuję wtedy ekscytację tej części mnie, która kocha celebrację, kocha odświętność i specjalne okazje. Czytaj dalej Kartka walentynkowa dla…

Refleksje nad rokiem, który minął.

Należę do osób, które rozpoznają siebie między innymi poprzez kontrast. Gdy doświadczam tego, czego nie lubię, to wiem co lubię, gdy doświadczam to, co jest zupełnie nie moje, to wiem co jest moje. W tym roku poczułam, że podobnie jest u mnie w kwestii końca jednego roku, a początku następnego. Potrzebowałam 12 dniu Nowego Roku i poczucia zajawki jego energii, by bardziej poczuć i określić energię roku, który niedawno się zakończył. Dlatego, mimo, że okres na podsumowania starego roku jakby już minął, ja dopiero teraz mogłam usiąść do mojego podsumowania, a właściwie nazwałabym to refleksją nad 2021 rokiem. Czytaj dalej Refleksje nad rokiem, który minął.

Święta w zgodzie ze sobą

Kochani, jest jeden temat, który niezmiennie wraca przy okazji Świąt i choć już jest po Świętach postanowiłam się do niego odnieść, ponieważ decyzja o tym z kim i jak je spędzamy jest sumą wcześniejszych decyzji, wyborów i przyzwyczajeń. A jak wiemy, by coś zmienić potrzeba czasu. Mamy początek roku, więc naprawdę sporo czasu do grudnia, czasu, który możemy wykorzystać na osadzenie się w sobie, by te następne Święta przeżyć w zgodzie ze sobą i w szacunku wobec siebie.

Czytaj dalej Święta w zgodzie ze sobą

Serce.

Moje serce zostało poharatane tyle razy przez ostatni rok z kawałkiem, że w końcu do mnie dotarło, ale tak dotarło dotarło. NIGDY go nie uchronię w pełni. Nie przyjdzie taki czas, że nikt i nic nigdy go już nie zrani. Nie będzie tak, że zawsze na czas zdążę je uchronić. Bo zupełnie nie o to chodzi.
 

Czytaj dalej Serce.

Zwierzę mocy.

Wzruszyłam się na to wspomnienie… (link) Pamiętam jak schodziłam tego dnia ze wzgórza i przyszła mi myśl “Co ja tutaj robię? To przecież nie mój dom…” Aż się wzdrygnęłam na tę myśl i szczerze mówiąc wystraszyłam, bo poczułam, że nadchodzi czas powrotu do Polski… że Irlandia zaczyna wypychać mnie ze swego łona… Przez miesiące broniłam się przed tym. Odsuwałam to od siebie i odsuwałam. I nie minął rok, a wylądowałam w Polsce. Czytaj dalej Zwierzę mocy.

Ekran…

Kiedy wychowujemy się z rodzicem niedojrzałym emocjonalnie, to jedną z rzeczy jakiej się uczymy to brać wszystko do siebie. Dlaczego? Ponieważ taki rodzic nie bierze odpowiedzialności za siebie – za swoje emocje, za swoje reakcje, obwinia własne dziecko za to jak się czuje i to dziecko jest winne temu, że rodzic nie umie nad sobą zapanować.
 
Jeśli słyszysz wielokrotnie będąc dzieckiem sformułowania typu “przez ciebie…”, “doprowadzasz mnie do…”, “zobacz co ty mi robisz”, “mam cię dość”, “ja już z tobą nie wytrzymam” i tym podobne, to na głębokim poziomie zaczynasz wierzyć, że to ty jesteś powodem tego, co się dzieje z rodzicem, że go zamęczasz tym jaka/jaki jesteś. Jako dziecko nie wiesz, że reakcje emocjonalne rodzica są jego i tylko on za nie odpowiada. Nie wiesz, że rodzic doświadczył traum, zaniedbań, przemocy czy to fizycznej czy emocjonalnej i nie wiesz, że ją na Tobie odreagowuje, bo jej nie uzdrowił.
 

Czytaj dalej Ekran…

Podróż…

W ostatni dzień tzw. Bramy Lwa poszliśmy z Grzegorzem na spektakl, o którym dowiedzieliśmy się „przypadkiem” i na którym miało nas nie być, bo nie było już miejsc. Ale poszliśmy, licząc na to, że może ktoś nie przyjdzie i się dostaniemy. Powiedzieliśmy sobie – jak mamy być, to będziemy. No i byliśmy 😊 To przedstawienie nadal we mnie „pracuje”, nadal się we mnie „układa” i wyciąga kolejne symbole i metafory. I to z tego przedstawienia przynieśliśmy do domu istotkę, która teraz z nami mieszka i która ewidentnie miała do naszego życia przyjść. Właściwie to przygotowywaliśmy się na to już od jakiegoś czasu.

Czytaj dalej Podróż…

Mama i córka

Kilka dobrych lat temu stojąc w kafejce i szykując sobie herbatę na wynos zauważyłam kątem oka kobietę z nastoletnią córką. Odwróciłam się trochę w ich stronę i nie mogłam się na nie napatrzeć… Z ich interakcji emanowała tak ujmująca czułość, radość z bycia razem i naturalność. Były na sobie nawzajem tak skupione jakby cały świat poza nimi nie istniał. Było czuć, że są sobie bliskie i że jest im razem dobrze. Patrząc tak na nie pomyślałam ze smutkiem “Ja tak nigdy nie miałam z moją mamą…” I chwilę z tym pobyłam… Aż przyszła kolejna myśl “Ale mogę tak mieć z moją córką!” Aż podskoczyłam w środku na tę myśl 🙂

Czytaj dalej Mama i córka

Dzień Wewnętrznego Taty.

Kochani, zbliża się Dzień Taty, a w związku z tym, że będę w przyszłym tygodniu poza zasięgiem, dzielę się dziś z Wami refleksjami, do jakich skłania mnie ten dzień.
 
Podobnie jak przy Dniu Mamy, tak teraz z okazji Dnia Taty zatrzymuję się przy moim Wewnętrznym Tacie i jestem myślami i sercem z tymi wszystkimi mężczyznami, którzy mieli wpływ na moją ścieżkę ostatnich lat, a od których czerpałam przykład, doświadczenie, mądrość stwarzając w sobie dobrego, kochającego, wspierającego Wewnętrznego Tatę. Droga do niego nie była łatwa. Najpierw musiałam rozpoznać i przebić się do siebie samej przez warstwy patriarchalnego ojca – tego, który dominuje, nakazuje, narzuca, wymusza, pośpiesza, krytykuje, ocenia, umniejsza, nie docenia, przykłada sztywne ramki, każe ślepo, bez kwestionowania podążać za standardami, dogmatami, za tym, co on uważa za właściwe. Ten ojciec, którego wchłonęłam i z relacji z moim własnym tatą i w związku z tym w jakiej kulturze się wychowałam rządził przez lata w moim wnętrzu. Jego oczami, patriarchalnego ojca, patrzyłam na moją żeńską część – tę emocjonalną, wrażliwą, magiczną, intuicyjną, cielesną. Traktowałam ją tak jak on.

Czytaj dalej Dzień Wewnętrznego Taty.