Archiwum kategorii: Uncategorized

Komunikacja z dzieckiem wewnętrznym – warsztaty

Zapraszam na kolejną edycję warsztatów, na których uczę mojego sposobu komunikacji z dzieckiem wewnętrznym. Narodziła się ona we mnie w czasie mojego osobistego procesu, a następnie przez lata stosowania dojrzewała. Jest dzieckiem mojego powołania, światełkiem rozświetlającym wewnętrzny mrok i oświetlającym drogę do siebie. Z wielką radością i przyjemnością przekazuję go dalej. 

Czytaj dalej Komunikacja z dzieckiem wewnętrznym – warsztaty

Mrzonki-mrożonki. Ku refleksji…

MRZONKI-MROŻONKI – odcinek 9, ostatni
Ku refleksji.

Za nami osiem odcinków mrzonek-mrożonek. Dzisiejszym, dziewiątym, kończymy ich cykl. Zapraszam nim do podsumowania-refleksji. Jeśli nie czytałaś/eś poprzednich części to zachęcam do poczytania i sprawdzenia z czym Ciebie kontaktują, na co wskazują. A jeśli znasz poprzednie części, to popatrz sobie jeszcze raz na ich tytuły, które przypominam poniżej: Czytaj dalej Mrzonki-mrożonki. Ku refleksji…

„Gdy się uzdrowię, to już nigdy nie będę nikogo potrzebować.”

MRZONKA-MROŻONKA – odcinek 8
„Gdy się uzdrowię, to już nigdy nie będę nikogo potrzebować.

W tym zdaniu jest ukryty dramat, na który składa się jednocześnie krzywda jak i mechanizm obronny chroniący przed nią. W tym zdaniu ukrywa się nadzieja, że wreszcie nie trzeba będzie znowu doświadczać odrzucenia, wykluczenia, zdrady, wykorzystania, nadużycia, braku odpowiedzialności i empatii z drugiej strony, braku miłości…  Poprzez to zdanie skarży się małe zawiedzione i rozczarowane dziecko, które przestało ufać, że kiedykolwiek zostanie potraktowane tak, jak tego potrzebuje. Poprzez to zdanie wybrzmiewa małe dzielne dziecko-bohater „poradzę sobie sam!”, „nikogo nie potrzebuję!”. Ileż tu musi być krzywdy… Ileż tu musi być tęsknoty za tym, co nie przychodzi, która potwornie boli… Czytaj dalej „Gdy się uzdrowię, to już nigdy nie będę nikogo potrzebować.”

„Gdy się uzdrowię to już nigdy….”

MRZONKA-MROŻONKA – odcinek 7
Gdy się uzdrowię to już nigdy….”
– nie będę mieć dołów
– nic mnie nie będzie ruszało
– nie trafię już na tzw. toksyczne osoby
– nie zachowam się jak dziecko
– nie popełnię błędu

Dlaczego to są mrzonki-mrożonki? Bo są niemożliwe do zrealizowania i zamrażają nas w ogromnej presji wobec samych siebie. Stawiamy sobie nimi bardzo wysokie oczekiwania i nie pozostawiamy sobie żadnego marginesu na potknięcie, gorszy moment, słabość, zmęczenie czy przestrzeń do nauki, refleksji, wyboru. Zamrażają nas w determinacji dojścia do idealnego poziomu, który nie istnieje.   Czytaj dalej „Gdy się uzdrowię to już nigdy….”

„Gdy nauczę się tej metody, gdy zrobię ten kurs, to już nigdy nic złego mi się nie przydarzy.”

MRZONKA-MROŻONKA – odcinek 6
„Gdy nauczę się tej metody, gdy zrobię ten kurs, to już nigdy nic złego mi się nie przydarzy.”

Jest w nas taka część, taka dziecięca część, która tęskni za idealnym światem, takim bez krzywdy, cierpienia, bez konfliktów, problemów, chorób i śmierci. To ta część, która się ich boi, bo nie miała modelowane jak się z nimi mierzyć. To ta część, która ma trudność w tym, że życie przejawia się nie tylko w przyjemny, ale też w nieprzyjemny sposób, bo ona nie ma zasobów, by sobie z tym radzić, ponieważ była pozostawiana sama sobie, gdy działo się coś trudnego. To ta część, której nikt nie nauczył jak znaleźć w sobie siłę, odwagę, determinację, by stawiać czoło przeciwnościom czy trudnościom. Nie ma więc narzędzi, umiejętności, wiedzy, doświadczenia, nie ma zbudowanej odporności i wiary w siebie, więc nie jest w stanie stawić się do rzeczywistego życia, które przejawia się nie tylko w jasnych, ale i ciemnych kolorach. Dlatego ucieka w iluzje świata bez trudności, dlatego czeka na to, aż taki świat się zamanifestuje i dlatego podatna jest na wszelkie propozycje typu „Jak zrobisz to, to już nigdy nie będziesz cierpieć”.  Czytaj dalej „Gdy nauczę się tej metody, gdy zrobię ten kurs, to już nigdy nic złego mi się nie przydarzy.”

„Jak się uzdrowię to moje samopoczucie nie będzie zależało od żadnych czynników zewnętrznych.”

MRZONKA-MROŻONKA – odcinek 5
„Jak się uzdrowię to moje samopoczucie nie będzie zależało od żadnych czynników zewnętrznych.”

Częściowo jest to prawda, bo jak to mówią mądrzy ludzie – nie mamy wpływu na to, co się wydarza, ale mamy wpływ na to jak na to zareagujemy. Jest w tym podejściu dojrzałość i sprawczość. Ja tu jednak nie o tym. Ja tu o tym, gdy używamy takiego podejścia przeciwko sobie odbierając sobie prawo do dobrostanu. Chodzi mi tutaj o sytuacje, okoliczności czy sprawy, które choć nas bardzo uwierają, to uważamy, że powinniśmy dojść do takiego poziomu uzdrowienia, by nam nie przeszkadzały. Czytaj dalej „Jak się uzdrowię to moje samopoczucie nie będzie zależało od żadnych czynników zewnętrznych.”

„Dystans od rodziców – wolno mi czy nie wolno?”

MRZONKA-MROŻONKA – odcinek 4
„Dystans od rodziców – wolno mi czy nie wolno?”

Jeśli masz tak, że czujesz, że potrzebujesz przestrzeni dla siebie na swój proces i w kółko zastanawiasz się, analizujesz, rozkminiasz czy w związku z tym wolno Tobie zdystansować się od rodziców, to już samo to rozkminianie jest symptomem wskazującym na to, że tkwisz w uwikłaniu z nimi, symptomem tego, że w relacji z nimi nie jesteś dorosłym, autonomicznym człowiekiem. Czytaj dalej „Dystans od rodziców – wolno mi czy nie wolno?”

„Gdybym tylko wiedziała czy ta osoba jest… toksykiem/narcystą/psychopatą.”

MRZONKA-MROŻONKA – odcinek 3
„Gdybym tylko wiedziała czy ta osoba jest… toksykiem/narcystą/psychopatą.”
 
Od czasu do czasu słyszę pytanie – Madziu, czy ta osoba (mama, tata, partner, szef) jest toksyczna? Osoba pytająca chce w ten sposób upewnić się, czy to czego doświadcza w relacji z drugą osobą jest faktycznie czymś krzywdzącym i czy ma prawo nie zgadzać się na to, jak jest traktowana, czy ma prawo stawiać granice, czy ma prawo zadbać o swój dobrostan.

Czytaj dalej „Gdybym tylko wiedziała czy ta osoba jest… toksykiem/narcystą/psychopatą.”

„Czemu ja nie mogę po prostu zaakceptować rodziców?! Co ze mną nie tak?”

Kochani, zapraszam do kolejnego odcinka 💜
 
MRZONKA-MROŻONKA – odcinek 2
„Czemu ja nie mogę po prostu zaakceptować rodziców?! Co ze mną nie tak?”
 
Mrzonką jest to, że można to zrobić ot tak. Bo tak sobie powiesz. Bo nie można wiecznie na rodziców się wściekać. Bo już najwyższy czas. Bo tak Ci powiedziano, że to Ci życie odmieni. Bo, bo bo….
 
Zaakceptowanie swojego rodzica takim-jakim-jest jest organicznym procesem o sobie tylko właściwej linii czasu i to spiralnej linii czasu. Będziesz się w tym procesie zwijać i rozwijać, będziesz trafiać na miejsca w sobie, które już dotykałeś/aś, będzie Cię cofało i będzie Cię prowadziło do przodu. Istotne jest to, żeby to było TWOJE, bo nie ma dwóch takich samych relacji z rodzicami, nawet jeśli masz rodzeństwo to każdy/a z Was ma swoją z nimi relację. Pytanie jest tu jedno – czy pozwolę sobie na SWÓJ proces?

Czytaj dalej „Czemu ja nie mogę po prostu zaakceptować rodziców?! Co ze mną nie tak?”

„Gdy się porządnie uzdrowię to stworzę wreszcie relacje z moją rodziną, o których zawsze marzyłam/em”

Cześć Kochani, od jesieni pisze się jeden z postów, z którego wyszedł taki elaborat, że postanowiłam podzielić go dla Was na lekko strawne kawałki, czasem dłuższe, czasem krótsze 😊 Co jakiś czas będę Was nimi raczyć, a że rozpoczął nam się nowy rok, to może i warto razem z nim dać sobie tu i ówdzie nowe podejście do samych siebie i swojego tzw. procesu. A jeśli to czym się tu podzielę jest Wam znane, to potraktujcie to jako przypominajkę o tym, by podchodzić do siebie z łagodnością. Tak czy inaczej, weźcie z tego to, co z Wami rezonuje, co powoduje puszczenie spięcia brzucha i… wyciąga rozwojowy kijek z tyłka 😊

Czytaj dalej „Gdy się porządnie uzdrowię to stworzę wreszcie relacje z moją rodziną, o których zawsze marzyłam/em”