Podziękowania

Poniżej dzielę się podziękowaniami, które otrzymałam od osób, z którymi pracowałam
w indywidualnych sesjach. Jeśli zastanawiasz się nad skorzystaniem z mojego wsparcia,
zachęcam do poczytania.

* * * * *

“To moja pierwsza w życiu tak autentycznie głęboka i odczuwalnie zmieniająca postrzeganie mnie samej sesja. Jeżeli tak jak ja, czujesz, że doszłaś do granic swoich możliwości, chcesz odkryć prawdziwą siebie dzięki najprzyjemniejszemu na świecie uczuciu jakim jest ciepło podanej przez swoje wewnętrzne dziecko rączki – polecam Ci Magdę. Wylałam morze łez. Ale na tej fali łez, przyszło zrozumienie i pogodzenie. Otrzymałam od niej profesjonalne wsparcie w ciężkiej dla mnie chwili i umiejętne, współczujące naprowadzenie do wejścia i zaprzyjaźnienia się ze swoją siłą, jak i prawdziwym wglądem buzującego we mnie świata wewnętrznego. Jeżeli naprawdę jesteś gotowa, aby bezpiecznie zanurzyć się głęboko w swój wewnętrzny świat, polecam Magdę.”

Małgosia Szczepaniak, @eftowisko

* * * * *

“Na Magdę natknęłam się przypadkowo na fb, dokładnie w momencie, kiedy wyjechała na Kostarykę. Przyciągnęła mnie do siebie uczciwym, bezpośrednim, a jednocześnie nietuzinkowym – odważnym – podejściem do życia. Jej postawa mi zaimponowała, zwłaszcza, że sama byłam w martwym punkcie – odrzuciłam w życiu to, co dawało mi radość, nadawało mu sens, usprawiedliwiając się nawałem codziennych obowiązków, koniecznością zajęcia się dziećmi…

Gdy oglądnęłam kilka jej filmików, wiedziałam, po prostu poczułam, że chcę jej pomocy. I miałam rację – już po pierwszej sesji przekonałam się, że Magda ma dar – niesamowity dar zrozumienia mnie, wysłuchania, NIE OCENIANIA, doprowadzenia do sedna, rdzenia problemów. Myślę, że moje zaufanie względem niej i jej sposobu działania wynikało też z tego, że nigdy nie ukrywała jakie miała sama problemy, skąd wynika jej doświadczenie i wiedza, jak też fakt, że nadal popełniała i pewnie popełnia swoje błędy. Nigdy nie kreowała się na lepszą niż jest. Nie udawała innej niż jest. Nie udawała, po prostu była sobą.

Pamiętam ile łez i łkania przeze mnie przeszło, gdy uświadomiłam sobie jak ja daleko jestem od bycia sobą, jak bardzo jestem czuła na to co pomyślą inni, a jak mało szanuję siebie, swoje ciało, swoje myśli.

To było rok temu. Gdy sięgam pamięcią do czasów, jaka byłam wtedy a jaka jestem teraz…

Magda otworzyła mi oczy. Będę jej zawsze wdzięczna, za to co dla mnie zrobiła. Magda zawsze mi powtarza, że to moja, a nie jej zasługa. Tak, wiem, moja też. Zwłaszcza, że praca ta nigdy się nie kończy. Ale to Ona zasadziła ziarenko.”

wpis anonimowy

* * * * *

“Zwróciłam się do Ciebie po pomoc, ponieważ czułam, że jesteś pokrewną mi duszą. Oglądając Twoje filmiki na YouTube czułam, że mnie zrozumiesz i miałam nadzieję, że też pomożesz. Miałam problem z emocjami (głównie ze złością i odrzuceniem).
Magda życie mi uratowałaś, pokazałaś drogę do wewnętrznego dziecka, do siebie samej. Pokazałaś mi, że jestem najważniejszą osobą dla siebie. Byłaś uważna i traktowałaś mnie poważnie. Czułam i nadal czuję, że mnie słyszysz, a to rzadkość była w tamtym czasie.
Po spotkaniach z Tobą zmieniło się bardzo dużo: relacja z sama sobą (ojejuś cud), relacja z mężem i moimi rodzicami. Zrobiłaś coś, że poczułam się Pewniejsza siebie (a może ja to zrobiłam po sesjach z Tobą 😀). Czas, który poświeciłaś mi bezcenny. I w odpowiedniej dawce na każdą sesje. Nadal korzystam z tego czego mnie nauczyłaś (praca z wewnętrznym dzieckiem, a raczej relacja).
Magdę polecam z całego serca❤️.”

Justyna z Wejherowa

* * * * *

“Gdybym miała dać wskazówkę i pokierować Bliską mi osobę, powiedziałabym: “skontaktuj się z Magdą”. Dlaczego? — bo Ona jest prawdziwa. Bo ona sama wiele przeszła i nie są jej obce żadne emocje, a Tobie da to olbrzymie poczucie bezpieczeństwa. Bo poczujesz wsparcie, “stanie” po Twojej stronie. Ale nie – nie oczekuj, że Ona będzie Cię głaskać i przytakiwać. Nie da się tego wyrazić słowami. Po prostu poczujesz bardzo sprzyjającą Ci przestrzeń. I nawet jeśli Ona naciśnie w bolące miejsce i to zaboli (oj czasem bardzo!)— to zanim jeszcze zaczniesz spadać będą tam postawione “słupki”, które Ona tam wcześniej postawiła swoją obecnością, a na których Ty będziesz mógł się wesprzeć do czasu aż nie nabierzesz swojego własnego oddechu. And again, to nie ma nic wspólnego z trzymaniem Ciebie i nie pozwalaniem Ci upaść (bo w którymś momencie będziesz musiał/musiała upaść). Ale z takim głębokim i prawdziwym od Niej przekazem: “Jestem tutaj. Nie bój się. Ja tam byłam i wiem jaki jest to ból”. Ty zyskujesz przez to odwagę, rośnie Twoja siła. Tak jakby ktoś stał po drugiej stronie brzegu, przeszedł już przez podobny Proces z jego wszystkimi konsekwencjami. Ona tam jest i mówi do Ciebie: “naprawdę dasz radę”! I Ty wtedy. Mimo bólu, i czasem wszechogarniającej myśli “nie dam rady! zawracam” — nie zawracasz! po prostu idziesz dalej!

Musisz wiedzieć i być świadomy Tego, że to Ty sam odpowiadasz za swój Proces. To Ty sam musisz wziąć odpowiedzialność za czekającą Cię Drogę. Ale uwierz mi: świadomość tego, że masz obok siebie osobę, która Cię wspiera — zmienia wszystko!”

wpis anonimowy

* * * * *

“Szukając terapeuty, wiedziałam już z wcześniejszego doświadczenia czego nie chcę, a nie chciałam wielu rzeczy 🙂 Byłam zmęczona niekompetencją terapeutów, z  którymi wcześniej współpracowałam, nie miałam ochoty szukać nowego. Pewnego dnia, szperając w czeluściach internetu trafiłam na blog Życie pod palmami i tam jego autorka polecała kilka filmików Madzi. Filmiki dotyczyły tego, jak opukiwać emocje oraz procesowania emocji. Oczywiście obejrzałam również pozostałe filmiki, ale te dwa były skierowane do mnie w 1000%. To było dla mnie bodźcem do tego, żeby napisać do Magdy i podjąć z nią współpracę. Przed sesją miałam wiele obaw, żeby Magda nie popełniła tych błędów, co jej poprzednicy. To już całkowicie podkopało by moją wiarę. Jakież było moje zaskoczenie, gdy podczas pierwszego spotkania (Skype) wiedziała, że trafiłam na osobę, której długo wyczekiwałam. 🙂 Po pierwszej sesji moje obawy zupełnie się zmieniły. Teraz nie bałam się tego co na początku, tylko bólu, który wynikał z przepracowywania moich nieprzepracowanych emocji. Tego bólu nie da się opisać, ja miałam wrażenie, że zaraz pęknie mi serce, tyle się działo w jednym momencie, wychodziły emocje, które całe życie trzymałam szczelnie zamknięte w środku. Jednak po sesji, czułam się tak lekka, spokojna, wyciszona, strasznie zmęczona, obolała wręcz, ale gdybym miałam przejść przez to jeszcze raz, to zrobiłabym to bez wahania. To, co dzięki temu uzyskałam, jest warte tego wszystkiego.

Z moimi emocjami było już tak źle, że od kilku lat zmagałam się z pokrzywką. Odwiedziłam najlepszych alergologów w Polsce, byłam odczulana na milion sposobów i kompletnie nic nie pomagało. W końcu zdecydowałam się na terapię, ale tutaj też nie było żadnych rezultatów, dopóki, nie spotkałam Magdy. Z Magdą spotykam się od maja, moje uczulenie pojawia się bardzo rzadko, ale wiem, że jeszcze trochę pracy przede mną. To jak zmieniłam się po terapii z Magdą, jest niesamowite. Jestem świadoma tak wielu rzeczy, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Dokonała się naturalna selekcja osób w moim otoczeniu, dosłownie. Zmieniły się również relacje z moimi bliskimi, bo zmieniłam się ja, nie oni. Lektury, które poleciła mi Magda, zadania, które mi zadawała, bardzoo mi pomogły. Uczę się siebie na nowo, kocham siebie, jak nigdy dotąd, ufam sobie i nigdy już nie zamierzam wątpić w siebie. Jestem szczera ze sobą, ze swoim ciałem, a ono docenia to i odwdzięcza mi się tym samym.

Nie zrozumcie mnie źle, mam kryzysy, gorsze dni, załamania, owszem, ale patrzę na to z zupełnie innej perspektywy wiedzą, której do tej pory nie miałam. Po tym wywodzie napiszę jedynie, Madzia dziękuję i każdą komórką mojego ciała polecam współpracę z Tobą 🙂
Jedyne czego chyba żałuje, to to, że nie mogę uczestniczyć w sesjach na żywo.”

Daria

* * * * *

“Zgłosiłam się do Magdy z powodu bezsilności wobec mojej długoletniej dolegliwości. Dolegliwość ta nie zniknęła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale dzięki sesjom nauczyłam się w nią wsłuchiwać, uważniej obserwować i już nie odrzucać, a ona zdaje się łagodnieć. Przy okazji dotarło do mnie, w jak wiele ograniczających przekonań po drodze uwierzyłam, jak niekorzystne obietnice złożyłam sama sobie, jak bardzo zablokowałam wyrażanie swojej prawdy. Wreszcie mogę cofać to wszystko krok po kroku i oddawać sobie sprawczość… Drugi powód zgłoszenia się do Magdy to potrzeba wskazówek jak odnaleźć siebie prawdziwą, bo czułam, że dla mnie nadszedł czas na zmiany.

Dlaczego akurat Magda? Gdy trafiłam na jej filmiki na YT od razu czułam, że „to jest to”. Uważam, że właśnie poczucie, że „ta osoba do mnie przemawia” jest głosem, za którym należy iść wybierając osobę, która ma nas wesprzeć. Ja po prostu czułam jej prawdę całą sobą, tym bardziej, że miałam wcześniej styczność z tematem pracy z emocjami, lecz na zbyt powierzchownym poziomie by poczuć ich moc i wpływ. Dzięki Magdzie nauczyłam się wchodzić w emocje na poziomie cielesnym i cofać się do ich źródła – co jest niesamowitym doświadczeniem!

Obawy przed sesją? Bałam się czy na pewno dostanę narzędzia, dzięki którym sama będę mogła pracować ze sobą na co dzień, czy czasem nie czeka mnie uzależnienie się od osoby, która będzie mi mówiła, co jest dla mnie dobre, a co robię źle, osoby, która narzucałaby swój punkt widzenia. Ale moje obawy były bezpodstawne. Magda uczy jak odbudować swoje wewnętrzne prowadzenie – jak na nowo nawiązać więź ze swoją wewnętrzną dziewczynką i odnaleźć zagubioną radość i siłę! Bałam się też, czy będę potrafiła Magdzie w pełni zaufać i się otworzyć, chcąc wyrzucić z siebie to co trudne. Ale w Magdzie jest tyle spokoju, akceptacji i ciepła, oraz ciekawości, by się przyjrzeć temu co odrzucone, że po pierwsze strach szybko zniknął, a po drugie ona tym zaraża, i człowiek sam uczy się to sobie dawać!

Skype jako forma sesji jest dla mnie ok – super, że się widzimy, a nie tylko słyszymy. Długość początkowo wydawała mi się za krótka, miałam niedosyt, ale później pojęłam czemu. Przez te 1,5h chciałam niemal streścić całe swoje życie, głodna odpowiedzi chciałam zarzucić Magdę dziesiątkami pytań. Dopiero przy trzeciej sesji złagodniałam, bardziej wsłuchiwałam się w jej słowa, jeszcze bardziej zaufałam sobie i jej i mówiłam o tym, co wydawało mi się naprawdę istotne. Zatem, jeśli człowiek wsłuchuje się w siebie, 1,5h jest wystarczającym czasem, zarówno by omówić ważne kwestie jak i by przeprocesować emocje.

Najbardziej wspierająca w Magdzie jest jej otwartość, łagodność, obiektywne spojrzenie, gdy np. chodzimy w kółko i musimy się czemuś przyjrzeć z innej strony, oraz przestrzeń, którą ona daje człowiekowi by się wyraził – bez oceniania, z pełną akceptacją. Bardzo ważne jest aby nauczyć się wsłuchiwać w siebie, ale zanim człowiek będzie w stanie to zrobić, w moim odczuciu musi mieć poczucie, że ktoś go wysłuchał, że ktoś powiedział: tak, miałaś prawo czuć to co czułaś, miałaś prawo do swoich potrzeb, i cokolwiek czułaś i cokolwiek czujesz – to jest ok. Słowa – to jest ok – są w tym kontekście jak balsam dla duszy:) Czuję, że moja mała Asieńka została wreszcie wysłuchana i przez to też mogła zaufać mi. Magda nie patrzy na człowieka z góry lecz jest obok, nie przywiązuje go do siebie lecz uczy zaufania do siebie samego i budowania wewnętrznej więzi, która jest podstawą wszystkiego. Teraz wiem, że nie muszę biec po zewnętrzne wsparcie zawsze, gdy stoję przed jakimś dylematem, wiem po prostu, że to ja mam siebie wysłuchać. Wiem już, kiedy moje ciało mówi „tak” a kiedy mówi „nie”. 

To właśnie dzięki sesjom z Magdą uwierzyłam w swoje marzenie!!! Na trzeciej sesji z nią odważyłam się powiedzieć na głos to, co trzymałam w sobie od ponad roku. To był pomysł tak niszowy, że bałam się wcześniej powiedzieć o nim komukolwiek, żeby mi go ktoś nie zdeptał. Entuzjazm z jakim Magda podeszła do tego mojego marzenia był tak ogromny, że naprawdę w nie uwierzyłam! Po zakończeniu sesji skakałam z radości do sufitu- jak dziecko!!! I już teraz wiem, że to co prawdziwe nie musi się spieszyć, że mogę dać sobie czas, aby na spokojnie rozeznać się w temacie i zrealizować swoje marzenie jak tylko będzie to możliwe! Przede wszystkim, to „odkopanie” marzenia dało mi mnóstwo endorfin i wiarę, że teraz mogę działać, i jestem zafascynowana tą nową energią!

Najcudowniejsze, czego nauczyłam się dzięki sesjom z Magdą, to odbudowywanie więzi z wewnętrzną dziewczynką i dojście do emocji. Najpierw z onieśmieleniem patrzyłam jak Magda z czułością podchodzi do swojej wewnętrznej dziewczynki… i bałam się podejść tak do swojej! Bo to dla mnie nieznane, i trudno było mi się tak otworzyć na siebie, tym bardziej przy kimś z zewnątrz! Ale czując jak prawdziwa jest jej miłość do jej wewnętrznej dziewczynki, ile tam ciepła i zrozumienia, zaufałam temu i też dotarłam do swojej łagodności i miłości, a teraz tulę moją Aśkę kiedy tylko przyjdzie, czy to smutna, czy to stęskniona za bliskością czy chcąca podzielić się radością:) Czasem przyłapuję siebie na błogim uśmiechu w zwykłych codziennych chwilach:) Wchodząc w obecności Magdy w emocje odkryłam zaskoczona, że moją najbardziej tłumioną emocją była złość. Skrywała się za …bezsilnością, która nie pozwalała mi działać. Dopiero po wyrażeniu tłumionej złości pojawiła się nowa siła!

Razem z Magdą doszłam do moich największych tęsknot, i teraz daję mojej małej Asieńce cokolwiek ona ode mnie potrzebuje, wszystko to czego jej kiedyś brakowało, jestem z nią, daję jej poczucie bezpieczeństwa czy nawet spędzam z nią czas „po dziecięcemu” lub celebruję na nowo dawne wydarzenia, które wcześniej były potraktowane byle jak 🙂 Pojęłam też jak ważne jest uznanie przed samą sobą doznanych krzywd! Niesamowite jest to, że kiedy człowiek wraca do swoich przykrych odczuć z dzieciństwa, wraca mu energia. Że właśnie powrót do tych emocji i „odtajanie” swojego wewnętrznego dziecka z mnóstwa nieprzyjemnych sytuacji, przytulenie tego dziecka i wytłumaczenie mu co się stało, sprawia, że znikają blokady!

W odbudowywaniu więzi z sobą samą najwspanialsze jest rosnące poczucie pełni i takie wewnętrzne poczucie bycia „przytuloną” i spokój. Potrzeba zewnętrznej aprobaty powoli się rozpływa… Przestałam krytykować siebie w myślach za „błędy”, zamiast tego śmieję się z moją Asieńką z „niepowagi sytuacji” lub przytulam ją mówiąc, że to jest ok:) Szanuję jej „to jeszcze nie czas na taką zmianę”, i słyszę, gdy mówi, że już jest gotowa, by zmierzyć się z jakimś tematem. Szanując swój czas coraz częściej mówię NIE, bez tłumaczenia się i bez lęku o emocje innych, czy to w sytuacjach banalnych czy to w ważnych. Potrafiłam powiedzieć DOSYĆ zachowaniom pewnych osób, nawet jeśli miałoby to oznaczać urwanie kontaktu. Nie chcę utrzymywać relacji z ludźmi, którzy oceniają lub/i traktują relacje jednostronnie, którzy sami są tak pochłonięci sobą, że drugi człowiek gra jedynie rolę „słuchacza”.

Pojęłam, jak istotne jest wyrażanie swojej prawdy. Dzięki temu zniknęła moja potrzeba chronienia siebie przed czyimiś „złymi” emocjami oraz potrzeba chronienia innych poprzez zachowanie „a’la mysz pod miotłą”. Jednak nie zawsze jest kolorowo. Gdy poczułam w sobie gotowość, by powiedzieć mamie swoją prawdę przeszłości, spotkałam się z totalnym niezrozumieniem. Ba, okazało się, że sama jestem wszystkiemu winna. W tym momencie całkowicie runęła moja wizja matki, która miałaby choć trochę empatii. Później zrobiło mi się lżej, jakbym nie telepała już ze sobą jakiejś złudnej iluzji. Sama sobie stałam się matką i ojcem. Jednak podskórnie czułam, że coś nie gra. Razem z iluzją odeszły „złe” emocje. Znowu się zamroziłam, zakopałam w sobie poczucie samotności i niezrozumienia, zagubiłam wrażliwość, stałam się jakby martwa i wiedziałam, że ten stan to nic nowego, że latami czułam się tak jako dziecko. Ale ciężko wejść w ciało i emocje, kiedy człowiek nic nie odczuwa. Teraz z tym większą uwagą przyglądam się sobie i nawiązuję kontakt z tą osamotnioną i tak bardzo zamkniętą w sobie Asieńką, szukam co ją może ożywić, przytulam ją nawet jeśli niemal nie reaguje, daję nam czas, wiedząc że to proces. Ale to tylko jedna z twarzy mojej Asieńki, gdy się wyłania daję jej odczuć, że jestem. A innym razem znów przychodzi ta radosna otwarta Aśka, która chce się śmiać i żartować, i wtedy też z nią jestem. I tak buduję więź z moją wewnętrzną dziewczynką a dzięki temu coraz lepiej rozpoznaję, komu mogę ufać i w którą stronę chcę iść! Polecam każdemu taką podróż do siebie:)

Całą sobą mogę polecić sesje z Magdą każdemu, kto „czuje” to co ona mówi, z kim ta jej prawda rezonuje! Sama z pewnością jeszcze skorzystam z sesji z nią:) Czuję w sobie ogromną wdzięczność, że właśnie dzięki Magdzie mogłam tą podróż do siebie rozpocząć, i cieszę się ogromnie, że ona gdzieś tam jest, i wiem, że jak nie będę ogarniać jakiejś sytuacji czy emocji, mogę się do niej zgłosić!”

Joanna Kucharska – Bydgoszcz

* * * * *

“10 lat temu zrobiłam w Moim życiu rewolucję, tak Mi się wtedy wydawało, a 4 lata temu poszłam w Mojej rewolucji jeszcze dalej i wyjechałam z Polski już na stałe „zostawiając“ tam Moich dorosłych  synów i mamę.  No i się zaczęło. Wywaliło we Mnie wszystko od czego uciekłam. Dokładnie rok temu znalazłam się w sytuacji, gdy najbliższe Mi osoby skumulowały we Mnie poczucie winy, które i tak od zarania Moich dziejów we Mnie tkwiło. Od dziecka czułam się winna temu, że jestem…

„Siedziałam“ w różnych filmikach na youtubie i odkrywałam coraz to nową Amerykę próbując zrozumieć Świat, w którym żyję i Samą Siebie. Zawsze byłam ciekawa nowych doświadczeń, pomimo tego, że dość skutecznie w drodze „wychowania“ zaszczepiono we Mnie niewiarę w Siebie i strach przed życiem. No i pewnego wieczoru weszłam na youtubie w hasło „Poczucie winy“ i … wyskoczyła Madzia Szpilka. Już trochę wcześniej jakiś znajomy  facebookowy zamieścił filmik z Tobą i nawet miałam ochotę sprawdzić kim jesteś i o czym opowiadasz, a i tak w końcu na Ciebie trafiłam.

Jak zaczęłam Ciebie słuchać tak i nie mogłam skończyć, bo po raz pierwszy ktoś opowiadał dokładnie o Mnie i poczułam, że nie jestem z Moimi problemami Sama i że tak mają… prawie wszyscy! A więc nie jestem jakimś odszczepieńcem i złym, egoistycznym człowiekiem ! Tego się od Ciebie Madziu dowiedziałam!

Natychmiast zdecydowałam się na sesje z Tobą i bez wahania i żalu postanowiłam wydać pieniądze na zrobienie ze sobą porządku od wewnątrz. Nie miałam żadnych obaw, bo od początku wzbudziłaś we Mnie całkowite zaufanie. Po raz pierwszy w życiu ktoś rozumiał Moje uczucia, to co przeszłam jako dziecko i konsekwencje tego w Moim obecnym, dorosłym życiu. Nie zostałam zlekceważona i nie usłyszałam, że dzieciństwo było, minęło, teraz jestem dorosła i mam se radzić jak dorosły! Ale jak mam sobie poradzić skoro nie zostałam tego radzenia sobie nauczona?! Skoro z jednej strony byłam świadoma Moich zaprzepaszczonych talentów, a z drugiej bałam się iść między ludzi i te talenty Im pokazać? Do tej pory szukałam poklasku i uznania z zewnątrz, potwierdzenia tego,  że jestem równie  ważna i tyle samo  warta, co inni ludzie. W Moim domu mama z satysfakcją głosiła sentencje – podobno Mojego dziadka,  że „dzieci i ryby głosu nie mają“. A Ja byłam dzieckiem, które się z tym nie zgadzało i wrzeszczało głośno od urodzenia, że to nie prawda!

Sesje z Tobą uwolniły Moje emocje, pozwoliłam Sobie na nie bez żadnych tym razem wyrzutów sumienia. Czas sesji był dla Mnie na początku trochę za krótki, bo jestem gaduła i tyle miałam jeszcze do powiedzenia na różne tematy. Ogólnie odkrywałam ciągle  fakty z Mojego dzieciństwa, które już dość głęboko zakopałam. Ktoś Mnie słuchał, nie wkurzał się i nie oceniał! Słowem, pełen komfort w byciu Sobą!

Dzięki Tobie odkryłam, że przez całe dzieciństwo wmawiano Mi kłamstwa na Mój temat. Odkryłam dlaczego  przyciągałam do Swego życia tzw. narcyzów i dlaczego nie potrafiłam mówić  ludziom „nie“. Dowiedziałam się co to jest matczyna rana, jakim typem osobowości jest Moja matka i przestałam się Jej w końcu bać, a zaczęłam chyba nawet współczuć. Moja mama jest mi dana po to, abym wzrosła na Jej przykładzie, w sensie aby nie postępować tak jak Ona. Jest parę rzeczy dobrych, które od Niej przejęłam, ale ogólnie jestem z Siebie dumna, że jestem tak od Niej różna.

Dowiedziałam się o roli ciała, czym ono jest i czym są choroby. Ciało działa jak papierek lakmusowy Naszego stanu duszy, a dusza pokazuje Swój stan poprzez emocje i uczucia. Słowem, gdy choruje dusza to i ciało. Nauczyłam się oddychać w emocjonalnych sytuacjach ekstremalnych i odczuwać świadomie co dzieje się z moim ciałem, gdy czuję strach, żal czy złość.

W tej chwili jestem znacznie spokojniejsza. Inwektyw na Swój temat od osób wokół Mnie nie biorę w ogóle do Siebie i z czasem te osoby również się uspokajają. Moje reakcje nie są aż tak obronne. Będąc dzieckiem byłam często wyśmiewana, więc próbowałam się zawsze nieśmiało bronić. Tak też nauczyłam się reagować w sytuacjach, gdy ktoś mnie atakował słownie. Tak naprawdę nie umiałam się bronić. Jak ktoś naruszał Moją sferę cielesną nie potrafiłam oddać. Mam wrażenie, że byłam na te ataki wręcz narażona, bo też ich oczekiwałam.

Nie mam już wyrzutów sumienia, że Moi synowie są tak daleko, choć oczywiście ciągle za Nimi tęsknię. Mam z Nimi w tej chwili lepszy kontakt tak jak i z mamą. Również Moje relacje partnerskie z aktualnym mężem są lepsze, choć w podświadomości tkwi ciągle światełko ostrzegawcze, że już tyle razy było super, a potem nagle i nieoczekiwanie czarna dziura – oczywiście z Mojego powodu. Zaczęłam odpierać ataki w Moim kierunku mówiąc teraz, że kłamstw na Mój temat już nie kupuję. Może to skutkuje? Hmm, zobaczymy. Jestem już w każdym razie gotowa na to, aby skończyć i ten związek, gdy Moja granica zostanie jeszcze bardziej naruszona. Do tej pory była chyba z bardzo rozciągliwej gumy, lecz czuję, że się ta guma utwardziła i już nie jest tak elastyczna jak do tej pory.

Godzę się ze Swoim własnym wyborem i z tym, że tak miało dokładnie być, abym mogła odnaleźć małą Elę i ukoić Jej ból. Tylko w ten sposób mogę iść dalej i móc cieszyć się życiem.

Nauczyłam się odpuszczać i akceptować również fakt, że nie muszę się wszystkim podobać, bo to Ja dla Siebie jestem najważniejsza i podobam się Sobie Sama taka jaka jestem. Ogólnie jest Mi ze Sobą chyba najlepiej, co nie znaczy, że stronię od ludzi. Po prostu nie są mi za wszelką cenę potrzebni do życia. Zawsze kochałam naturę i podczas spacerów wśród cudnej przyrody czuję najbardziej Swoją wartość i to że jestem częścią niej.

Polecam Cię Madziu każdemu, kto tylko ma jakiś problem ze Sobą, jest jednak pewien haczyk. Te osoby tak strasznie boją się zajrzeć do Swoich dzieci w Sobie, że wolą tkwić ciągle w tym samym szambie. Nawet ekstremalne doświadczenia życiowe nie są dla Nich bodźcem. Zostawiam Ich, bo zaakceptowałam również fakt, że każdy ma Swoją drogę wzrastania. Przykładem jest przecież Moja mama, która już do końca się nie zmieni i …ten fakt pomogłaś Mi również zaakceptować.

Dzięki sesjom z Tobą dotarło do Mnie to, co już, że wszystko jest zależne od Nas Samych i że można góry przenosić, lecz aby być tego świadomym musimy najpierw zauważyć  Nasze małe dzieci w Sobie i zawsze być z nimi, aby wiedziały, że nie są Same. Uwolnienie emocji z tym związanych jest również jedyną drogą do akceptacji wszystkiego takiego jakim jest i tego, że tacy jacy jesteśmy jest ok. Bez tego Naszego małego dziecka walczymy stale z całym Światem o to, aby Nas ktoś wreszcie pokochał i zauważył, a to walka z wiatrakami. 

Zaczynam coraz bardziej ufać Sobie Samej. Nie daje już Sobie wmawiać ciemnot ze strony innych ludzi. Jestem już przekonana, że to co widzę, czuję i słyszę, to jest dokładnie to i nic innego i…dzieją się małe cuda, bo życie, a raczej inni  ludzie również Mi to potwierdzają. I to jest klucz do nabrania wreszcie pewności Siebie. Dla Mnie odkrycie z gatunku niesamowitych!”

Ela Nazar, Szwajcaria