Po mojemu, po Twojemu.

Jakiś czas temu przyśnił mi się bardzo symboliczny sen, w którym wchodziłam po coraz bardziej chwiejącej się drabinie i gdy byłam już prawie przy jej końcu, zdałam sobie sprawę, że z niej mam jeszcze przejść na wiszącą w powietrzu metalową platformę, która znajdowała się w pewnej odległości od drabiny. Wysokość od ziemi była znaczna, a zarówno drabina jak i platforma niestabilne. W tym momencie tak jakby ocknęłam się i pojawiła się myśl „Ale co ja tu właściwie robię..? Jak ja się tu znalazłam…?”. Wtedy usłyszałam głos mojego taty dobiegający z dołu. Ach… no tak… To był jego pomysł. Stał tam w towarzystwie kilku mężczyzn i niby trzymając drabinę jedną ręką, niby nie, to oddawał się rozmowie z nimi, to patrzył w górę i ze zniecierpliwieniem wołał do mnie „No dalej, idź tam!”. Gdy zorientował się, że nie mam zamiaru kontynuować zdenerwował się i zaczął wołać „Co Ty wyprawiasz!!!?” oraz „Co ona wyprawia???”, które kierował do tych mężczyzn. W jego mniemaniu popełniałam wielki błąd. Ja czułam jednak zupełnie inaczej i jego słowa oraz nacisk, który z nimi płynął nie działały na mnie. Jak gdyby nigdy nic, spokojnie zeszłam z drabiny i poszłam w swoją stronę.

Gdy się obudziłam przypomniało mi się jak tata uczył mnie pływać. Chciał dobrze, chciał nauczyć mnie czegoś, co przyda mi się na całe życie. Ja sama też chciałam się tego nauczyć, tylko… nie tak. Był wtedy wieczór, nikogo więcej w jeziorze. Byliśmy na głębokiej, jak dla mnie, wodzie, nie czułam gruntu i trzymałam się taty. Bałam się położyć na wodzie, mimo, że miałam koło dmuchane. Bałam się go puścić, a on naciskał. Moje ciało było spięte i coraz bardziej spanikowane. Krzyczałam „ratunku” czy coś w tym rodzaju, bo miałam wrażenie, że zaraz coś złego się stanie, że może jednak tata nie wie jak to zrobić i co jak utonę? Powiedział, że mam przestać krzyczeć, bo jeszcze podpłynie do nas jakaś straż wodna. Wtedy, podobnie jak w tym śnie, nic z tego nie wyszło. Wtedy też był zdenerwowany. Wtedy też czułam to niezrozumienie „Ale czego ty się boisz? Tu nie ma się czego bać”.

Po prostu nie chciałam w taki sposób. Nie tak. Nie wiedziałam jak, ale wiedziałam, że nie tak. Nie czułam się bezpiecznie. Ostatecznie nauczyłam się pływać sama. Kiedyś indziej. Nie na głębokiej wodzie, lecz niedaleko brzegu, gdzie woda sięgała mi do pasa i czułam grunt pod stopami. Po prostu bawiłam się w wodzie i w pewnym momencie zanurkowałam. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu poczułam jak woda wynosi moje ciało. Wow… Ale mnie to zaskoczyło! Poczułam, że woda mnie nie wciąga, lecz mnie wypiera, że mnie unosi, że płynę! I tak sobie radośnie próbowałam to pływanie pod powierzchnią, aż to przeszło w pływanie na powierzchni.

Na przestrzeni lat tata nauczył mnie wielu rzeczy i na przestrzeni lat nauczyłam się sama wielu rzeczy. Nauczył mnie takich rzeczy, które do dziś mi się przydają i takich, których oduczam się, bo mają się nijak do mojej wrodzonej natury lub wręcz jej szkodzą. Bardzo długo widziałam w nim tego, który „zna się na wszystkim”, który nawet na mnie zna się lepiej niż ja sama. Patrzyłam na siebie jego oczami, jego standardami, jego podejściem do życia, jego perspektywą. A przecież jesteśmy dwoma różnymi, odrębnymi istotami. Tak, mamy części wspólne, ale jest cała masa totalnie innych. Nie lepszych, nie gorszych, po prostu innych.

I tak jest z nami wszystkimi.
Każdy z nas jest jedyną w swoim rodzaju kombinacją cech, jakości, preferencji, wrodzonych talentów.
Każdy z nas jest jedyną w swoim rodzaju kombinacją przeżyć, doświadczeń i wniosków, które z nich wyciągnął bądź nie.
Każdy z nas ma swój sposób przetwarzania w sobie tego świata i operowania w nim.

Nie ma dwóch TAKICH SAMYCH osób. Nawet, gdy mają TE SAME geny.
Nie ma dwóch TAKICH SAMYCH osób, nawet jeśli wychowały się w TYM SAMYM domu.

Czujesz to? To jest TAKA niepowtarzalność.

Możemy jedynie się domyślać, co druga osoba myśli, czuje, co i jak ją boli, czego pragnie, o czym tak naprawdę marzy. DOMYŚLAĆ. Ale nie wiemy tego na 100%. A skoro nie wiemy, to jednocześnie nie wiemy CO, KIEDY i JAK powinna robić. Możemy jedynie podzielić się własnymi doświadczeniami, wnioskami, informacjami JEŚLI ta osoba tego chce.

I w drugą stronę – TYLKO TY wiesz co TY czujesz, tylko TY wiesz, czy coś jest takie Twoje-Twoje czy nie. Każda inna osoba może się tylko DOMYŚLAĆ. Każda inna osoba może się tylko podzielić z Tobą swoimi doświadczeniami, wnioskami, informacjami JEŚLI tego chcesz.

I dlatego gotowość czy choćby chęć stanięcia w butach drugiego człowieka jest tak cenna.
Bo ktoś nie zakłada, lecz ZACIEKAWIA się.
Bo kogoś OBCHODZI jak się z czymś czujesz.
Bo komuś zależy bardziej na tym, byś był/a czy postąpił/a W ZGODZIE ZE SOBĄ niż po jego/jej myśli.

To dlatego pytania „A jak to jest dla Ciebie?”, „A jak Ty czujesz?”, „A czego Ty chcesz?”, „A czego Ty potrzebujesz?”, „A jaki Ty masz pomysł?”, „A jak to jest po Twojemu?” budują relacje, bo wtedy jedna inność SPOTYKA się z drugą, bo wtedy jedna inność jest BEZPIECZNA z drugą.

I tacy przede wszystkim potrzebujemy być dla SAMYCH SIEBIE, dla swojej, jedynej w swoim rodzaju, inności. Zamiast traktować ją tak, jak traktowali ją rodzice czy nauczyciele zaciekawiajmy się „A jak to jest dla mnie?”, „A czy to jest takie moje-moje?”, „A jak ja się czuję?”, „A czego ja chcę?”, „A czego ja potrzebuję?”, „A jak ja robię to czy tamto?”, „A jak to jest po mojemu?”.

Z takiej relacji z samym sobą, w której jest rozpoznanie i szanowanie swojej inności i postępowanie w zgodzie z nią, w zupełnie inny sposób wychodzi się do relacji z drugim człowiekiem. Wtedy przestrzeń na inność, odmienność, odrębność drugiego człowieka pojawia się sama z siebie. Wtedy nie przekraczamy i nie pozwalamy siebie przekraczać. Wtedy nie musimy walczyć, udowadniać, przekonywać, bo wiemy KIM jesteśmy. Wtedy zamiast przemocy jest wolność, która paradoksalnie powoduje bliskość.

I tak, na tę inność nie było miejsca, nie było chęci poznania jej. Z przeróżnych powodów. Rodzina, społeczeństwo miało być jak monokulturowy las. I tak jak wobec matki natury monokultura jest przemocą, tak ujednolicanie natury małych, bezbronnych, ufnych ludzkich dzieci jest przemocą. Koszty tego są ogromne i długoterminowe, a relacje, które powstają na bazie tego są chore i powtarzają koło przemocy.

Wszelkie „rady”, sugestie czy pomysły na życie, choćby nie wiem jak rewelacyjne, ale naruszające naszą autonomię, wrodzoną naturę, gotowość na coś, straszące, degradujące, naciskające, przymuszające, zawstydzające, czy odciągające nas od naszego wewnętrznego wiedzenia nie są niczym innym niż właśnie przemocą.

Wszelkie nasze „rady”, sugestie czy pomysły na życie, choćby nie wiem jak rewelacyjne, ale naruszające autonomię drugiego człowieka, jego wrodzoną naturę, gotowość na coś, straszące, degradujące, naciskające, przymuszające, zawstydzające, czy odciągające drugiego człowieka od jego wewnętrznego wiedzenia nie są niczym innym niż przemocą.

Tej przemocy doświadczaliśmy jako dzieci i w domach, i w szkołach, i w kościołach. PRZEZ LATA. Podobnie nasi rodzice i ich rodzice. Dlatego nie oczekujmy od siebie nie wiadomo jak szybkich i spektakularnych zmian „na już”, bo ten trening odciągania od wewnętrznego wiedzenia był wielopłaszczyznowy, wieloobszarowy, powszechny, notoryczny, w przyzwoleniu wszelkich „autorytetów” i trwał nieprzerwanie. Nie było żadnej przeciwwagi do tak wielkiego naporu, nie było innej alternatywy, innej perspektywy.

Czujesz z czego wychodzimy…?

Każdy jeden krok, choćby nie wiem jak mały w stronę Twojej prawdziwej natury jest na wagę złota.
Każdy jeden krok, choćby nie wiem jaki tyci, w stronę Twojego wewnętrznego wiedzenia uruchamia efekt motyla – coś niby nic nie znaczącego co w efekcie powoduje ogromne zmiany.
Z każdym jednym krokiem w zgodzie ze swoją naturą, choćby nie wiem jak malusim, puszcza sznureczek, za który byłaś pociągana/byłeś pociągany.

Nie ma jednej miarki dla wszystkich.
Nie ma jednego wzorca dla wszystkich.

Każdy z nas ma swoją miarkę.
Każdy z nas ma swój wzorzec.
Każdy z nas ma swoją formę, swoje przejawienie, swoją własną matrycę.
I tylko z nią, tą swoją, po swojemu może się zgrać bądź nie.

Nie musimy już opierać drabiny o nie swoje ściany.
A jeśli na czyjąś nieświadomie wleziemy, to możemy z niej zejść i pójść w swoją stronę.
Nie musimy słuchać się pomysłów innych ludzi na nas.
Nie musimy realizować ich wizji na nasz temat.
Czas rozgościć się w sobie i w swojej naturze.
W swojej inności, odmienności, odrębności.
I tak, możemy również poszukać wspólnych części z innymi, miejsc styku, podobieństw.
I możemy korzystać z doświadczeń innych osób, ich wniosków.
Możemy, nie musimy. MAMY WYBÓR.

Czy jest łatwo pójść za tym swoim wyborem?
Nie. Wiele razy polegniesz. Wiele razy sznurki będą mocniejsze.
Gdy tak się zdarzy, nie biczuj się, nie rezygnuj, lecz przytul siebie i wyciągnij wnioski na przyszłość.
A gdy pójdziesz za swoim wyborem – celebruj.
Każdy, choćby malusi gest, ruch w zgodzie ze sobą.
Zatrzymaj się i poczuj jak to jest żyć w poszanowaniu siebie.
Na tym buduj.

I pamiętaj „Kropla drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym padaniem”.

❤️

4 komentarze do “Po mojemu, po Twojemu.

  1. Dokładnie tak to czuję, a przede wszystkim czuje to moje ciało, które bezbłędnie mi pokazuje drogę do siebie. W sumie, czułam to całe życie, choć starałam się to tłumić. Byłam trochę, jak bohaterki „Godzin”, w szczególności Laura – i też wybrałam życie. Niestety, ktoś musiał umrzeć, żebym bardziej mogła docenić życie?
    Bardzo dziękuję za wszystkie przekazy, szczególnie za „Ślepe uliczki w powrocie
    do siebie”. Pozwalam sobie brać pełnymi garściami wszystko, co ze mną rezonuje,
    w tym czasie, w tej chwili. Przede wszystkim szacunek do siebie, szacunek do innych, do każdego życia, wyboru.
    Jestem bardzo wdzięczna za świadectwo tego, że „po mojemu”, to jedyna właściwa droga. Jaki byłby świat, gdyby wszyscy byli tacy sami i kroczyli tą samą, jedynie słuszną drogą?
    Pozdrawiam serdecznie

  2. Lubię Ciebie czytać i słuchać 🙂 Daleko mi do stawania za sobą w zgodzie ze swoją naturą. Choć kilka kroków już udało mi się zrobić 🙂 I efekty tych działań dodają mi motywacji do dalszej pracy

    1. Gratulacje!!!! Niech te kroki po swojemu przypominają Tobie o tym jakie to cudowne tego doświadczać 🙂 Powodzenia!!!
      ❤️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

13 − 8 =