Prawdziwe siostrzeństwo

Jakiś czas temu zamieściłam na facebooku wypowiedź jednej z kobiet, która mówiła o czymś, co mi bardzo pomogło. Odezwało się kilka głosów, że temat i owszem potrzebny, ale, że styl wypowiedzi nie był w porządku. Stanęłam w obronie tej kobiety i wtedy padły słowa: “jeżeli mamy siebie wspierać tylko i wyłącznie na bazie tego, że każda z nas jest kobietą, to coś tu nie halo”. Ta uwaga mnie zatrzymała… Prawda jest taka, że sarkastyczny ton kobiety prowadzącej wykład mi samej nie odpowiadał, ale przymknęłam na to oko, bo mówiła to, co potrzebowałam usłyszeć i chciałam docenić to, że jako kobieta odważnie zabiera głos. Przełknęłam więc to, jak mówiła, bo my kobiety musimy się przecież w tym męskim świecie trzymać razem i wspierać.

Czytaj dalej Prawdziwe siostrzeństwo

Spontaniczności moja Kochana!

Kochani, dwa dni temu spontanicznie zaczął się pisać post właśnie o spontaniczności. I zdałam sobie sprawę, że blokuję go. Ja pierniczę, co za ironia! Blokuję go, bo co jak tacie będzie przykro, a my mamy teraz takie dobre relacje i tyle wsparcia, troski i miłości teraz od niego doświadczam, i z otwartym i wdzięcznym sercem przyjmuję. Więc jak tu napisać, by i uszanować tą część mnie, która przez to, co działo się w przeszłości została odrzucona i by uszanować to, co teraz z tatą odbudowujemy. Bo naprawdę, tak jak jest teraz, jeszcze nigdy nie było. I ja się zmieniłam i on. A mnie to bardzo wzrusza, bo nie sądziłam, że to będzie możliwe. Ale może właśnie dlatego mam o tym napisać, by dać światło nadziei i by podzielić się tym, co się dzieje w nas samych i w naszych relacjach, gdy zaglądamy do środka i sami zwracamy sobie te części, które zostały wystawione za drzwi wewnętrznego domu.
 

Czytaj dalej Spontaniczności moja Kochana!

Koniec i początek

Kochani, ta wiadomość może zaskoczyć wielu z Was. Mnie samą obrót spraw zaskoczył, choć zwiastuny pojawiały się w moim życiu od około dwóch lat. Jednak odpychałam je i liczyłam na to, że nie dojdzie do tego, co zapowiadały. Starałam się nie mówić o nich głośno, żeby nie kusić losu i żyłam tak, żeby zagłuszyć to, co coraz mocniej we mnie mówiło: “Magdalena, to nieuniknione…”. Wszelkimi siłami próbowałam utrzymać przy życiu coś, co stopniowo umierało. Pewnego wieczoru, po kolejnym wielkim znaku, który walnął mnie jak obuchem, przestałam się w końcu opierać… i poddałam się “śmierci”… puściłam Irlandię… moją ukochaną Zieloną Wyspę… na rzecz Polski… Czytaj dalej Koniec i początek

Magdalena

Kochani, dziękuję Wam bardzo za tak piękny i liczny odzew na mój post z 22 lipca.
https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=3094113493989589&id=674968929237403
Tak wiele serca, czułości, zgody na mnie taką jaką jestem, z tym, gdzie jestem, od Was dostałam. Dziękuję ❤️🙏

Tak bardzo chcę być z Wami prawdziwa i uważna – i na siebie i na Was. Dlatego przyglądam się temu, co ujawnia mi się w relacji z Wami Kochani, co właśnie dzięki temu, że jesteście, może wyjść u mnie do powierzchni i co mogę dzięki temu puścić i być z Wami autentycznie, prawdziwie.

Czytaj dalej Magdalena

W ciszy ją znalazłam…

Ostatnie tygodnie nic ze mnie na facebooku nie wypływało. Ani jeden tekst, ani jeden temat… Byłam z tym. I byłam z tym napięciem, że powinnam coś napisać, albo coś nagrać. Bo nie można tak nic…

Przecież kiedyś tak dużo pisałam, tak dużo nagrywałam. Wylewało się ze mnie. Jeden temat popędzał następny.
A teraz? Teraz cisza… Słowa nie płyną… Za to przepływają przeze mnie fale doznań z wewnątrz i z zewnątrz… Dziwnie znajome…

Czytaj dalej W ciszy ją znalazłam…

Tata i córka

Tyle ile jest kobiet, tyle jest relacji ojciec – córka. Nawet jeśli jeden tata ma kilka córek, to
z każdą z nich ma inną relację, a w związku z tym, że jest tylko człowiekiem, to chcąc czy nie chcąc, popełnia błędy i mniej czy bardziej świadomie bądź nieświadomie rani swoją córkę. Im mniej ojciec jest w kontakcie sam ze sobą, ze swoimi emocjami, im mniej świadomy jest swoich wewnętrznych ran, im mniej ich ukoił, im mniej programów, które sam kiedyś przejął zakwestionował, tym mocniej i bardziej rani i niszczy swoją córkę nie zdając sobie sprawy z tego jak głęboko to w niej zapada i separuje ją od samej siebie. Czytaj dalej Tata i córka

Budzimy się z kolektywnego snu

Ostatnie dobre dwa tygodnie przyglądałam się wielu kwestiom związanym z obecną globalną sytuacją. Dałam sobie mnóstwo czasu, by pewne informacje, wglądy, sny mogły przeze mnie bez oporu przepłynąć. Wpadały mi w tym czasie przeróżne wiadomości, linki, trafiałam na różnorodne wypowiedzi. Widzę jak ta sytuacja aktywizuje mnóstwo, ale to mnóstwo ludzi, którzy odważnie zabierają głos i dzielą się swoimi odkryciami, obserwacjami, spostrzeżeniami, pytaniami. Mam wrażenie jakbyśmy budzili się z kolektywnego snu, jakbyśmy otwierali oczy na kwestie, które wcześniej były poza naszym postrzeganiem.  Czytaj dalej Budzimy się z kolektywnego snu

Wewnętrzna moc. Dojrzewamy do niej indywidualnie i jako społeczeństwo.

Kochani, otrzymuję od Was linki, filmiki, wiadomości, w których powtarzają się słowa „Magdalena patrz co się dzieje w Polsce”. Patrzę i niedowierzam… Jest mi bardzo przykro, że doświadczacie tak rygorystycznych zakazów i nakazów, że panuje atmosfera zastraszania, przymusu, szpiegowania, że zamiast wsparcia i zrozumienia od państwa w tak trudnej sytuacji, jest karanie i nadużywanie władzy przez funkcjonariuszy państwa. Czytaj dalej Wewnętrzna moc. Dojrzewamy do niej indywidualnie i jako społeczeństwo.

Kolektywny poród domowy

Witajcie Kochani, muszę przyznać, że bardzo mi służy odpoczynek od mediów społecznościowych i dozowanie sobie ilości informacji, które do mnie napływają na temat obecnej sytuacji. Doświadczam też teraz bardziej niż kiedykolwiek jak kojąco wpływa na mnie natura, szczególnie śpiew ptaków. Chyba nigdy wcześniej nie byłam z tymi dźwiękami tak obecna i nie chłonęłam ich tak głęboko. Prawie natychmiastowo sprowadzają mnie do tu i teraz, a co za tym idzie mam wtedy dużo głębszy i stabilniejszy kontakt z samą sobą. W całym tym zamieszaniu, gdy zadbałam o stan mojej własnej energii, gdy skupiłam się na tym, czego potrzebuję i na co faktycznie mam wpływ, poczułam się dużo lepiej i oddycham głębiej i spokojniej. Czuję jak we mnie samej jak i kolektywnie przesuwają się i układają głębokie warstwy podświadomości. Jestem bardzo ciekawa co się z tego narodzi.

A propos narodzin! Kilka dni temu trafiłam na zapis wideo porodu domowego. Nie dotyczył on jednak tylko samego momentu narodzenia się dziecka, lecz przede wszystkim przedstawiał to, co działo się z kobietą, która rodziła, w czasie wielu godzin poprzedzających przyjście jej dziecka na świat. To wideo trwało może jakieś 10-15 minut, ale miało się wrażenie jakby ten czas przed narodzinami ciągnął się w nieskończoność. Czytaj dalej Kolektywny poród domowy