Do Babci…

Miał być post świąteczny, ale gdy usiadłam, by go napisać ręka chwyciła pióro i zaczął pisać się wiersz… a potem ów wiersz chciał być przeczytany, a potem jeszcze chciał mieć podkład muzyczny koniecznie z melodią graną na pianinie, bo przecież babcia Krysia całe życie na nim grała…
Dzielę się nim z Wami Kochani, niech dotyka, porusza, utula, koi, uzdrawia ❤️ Wszak czas Wielkiej Nocy wielką moc posiada ❤️

Brakuje mi Ciebie Babciu.
Twojej siły, niezłomności i Twojej wiary w Boga.
Brakuje uśmiechniętych oczu i stawiania do pionu poprzez gest i słowa.
Słowa wypowiadane z przekonaniem, przytupem wręcz
mocnym TAK i mocnym NIE
choć jednocześnie – zrób jak chcesz.

Takich ludzi jak Ty coraz mniej…
Zmiana gwardii mówią…
Stare odejść musi…
Nie pociesza to jednak Twojej Magdusi…

Myślałam, że mamy jeszcze czas,
że zdążę się przygotować,
zapuszczę korzenie w Polsce
i wtedy pomogę Tobie się spakować
… na tamten świat…

Ale Ty odeszłaś, gdy ja nadal tutaj lądowałam.
Gdy jedną nogą byłam tam, a drugą
ledwo polskiej ziemi dotykałam.

I tak zastygłam
znieruchomiałam
zawieszona pomiędzy tu i tam.
Tak jak i Ty Babciu
ciałem tu
a duchem
bardziej u nieba bram…

Obieśmy Wędrowniczki.
Obieśmy się tułały.
Obieśmy ciepła u obcych ludzi szukały
… i obieśmy je tam dostały.

Tak mi Ciebie brakuje, czas nie koi straty.
Uwypukla ją i uwypukla, czasem aż do tchu utraty.
Gdy myślę, że już przeszło, nadchodzi kolejna fala
i ciekawość „A co by na to Babcia powiedziała?”

Czasem Ci zazdroszczę, że Twoje „pomiędzy” się skończyło,
że klamka zapadła i się wyjaśniło.
Mnie ciągle targają tęsknota i pogodzenie.
Serce wyrywa tam, do Zielonej Wyspy, a ciało woła o zwolnienie…
Zwolnienie tempa, zatrzymanie, już nie-uciekanie.
Nie-uciekanie i czucie tego, co czeka od lat.
Tego, co poszło w zapomnienie, a żywe jest, mimo upływu dekad.

Więc stawiam się Babciu do tego dzień i noc, noc i dzień
bom Twoja wnuczka i wiem,
że radę dam tak jak i Ty dałaś Krystynko moja kochana.
Bo we mnie Twoja krew
i Twoje imię na bierzmowanie wybrane.
We mnie Twoja odwaga i dobra umiłowanie.

Wspieraj mnie Babciu tam po tej drugiej stronie
i szepnij dobre słowo do boskiego ucha o mnie.
Niechże mnie On natchnie i serce wypełni
tą NIEZŁOmnością, którą Ciebie niegdyś
napełnił aż po brzegi.

Niechże ta moc płynie dalej, niech odważa.
Niech stawia serca do pionu i złu się nie kłania.
Niech nam przypomina o źródle swym
i o tym, że my wszyscyśmy zanurzeni w nim.
Ty tam, ja tu. Ty tu, ja tam…
Czuję Cię Babciu i bardzo kocham…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

5 − cztery =