Relacja ze sobą.

Relacja ze sobą to nie zadanie od do. To nie jest tak, że pójdziemy na terapię, przejdziemy swój proces i będziemy mieć tzw. „spokój” na resztę życia. Relację ze sobą mamy na całe życie i w czasie tego życia nie stoimy w miejscu, a ono się wydarza i przynosi przeróżne sytuacje. To trochę tak jak z zębami. Nie wystarczy ich wyleczyć, jeśli mamy chore, trzeba je codziennie myć i sprawdzać co się z nimi dzieje, bo nie mamy żadnej pewności, że już nigdy więcej żaden nie zachoruje. Podobnie w relacji ze sobą potrzebujemy czegoś co zapewni nam higienę emocjonalną – sposób, podejście, które możemy zastosować, kiedy przychodzi taka potrzeba.

Pewne traumy mogą przez lata nie wypłynąć i pokazać się dopiero gdy np. zmieniamy pracę, miejsce zamieszkania, ktoś umiera, ktoś przychodzi do naszego życia, czy pojawia się kryzys gospodarczy albo wojna itd. ale także dopiero wtedy, gdy nasza podświadomość, nasze dziecko wewnętrzne uzna, że już czas zaopiekować się daną traumą. Innymi słowy nie ma możliwości, by przez jakiś czas „przerobić” całą przeszłość i mieć sprawę załatwioną. Chodzi o to, by zbudować komunikację ze sobą na tyle solidną i wspierającą, by niezależnie od tego co dzieje się w naszym życiu, czy ujawni się z przeszłości, będzięmy wiedzieli jak się tym zająć.

W sesjach i na warsztatach uczę właśnie tego, uczę komunikacji wewnętrznej z ciałem, z emocjami, by dobrze się sobą zaopiekować. Jej intencją nie jest naprawianie siebie, lecz usłyszenie samych siebie i wsparcie siebie, a tak naprawdę wsparcie dziecka w sobie, które reaktywuje się w sytuacjach przypominających te z dzieciństwa lub przypominających ograniczenia, których doświadczaliśmy jako dziecko. Naszą rolą jako dorosłych jest popatrzenie na te stare jak i na nowe sytuacje nowymi oczami, uświadomienie sobie opcji i wyborów, których wtedy nie mieliśmy, ale mamy teraz. Jest to niestety utrudnione, dopóki targają nami emocje, a nasze ciało odtwarza zamrożenie starym strachem.

To zamrożenie jest w ciele, które czegoś wtedy nie dostało, czegoś nie doświadczyło, czegoś nie mogło zrobić. Rozmowa o tym może uświadomić, ale nie odblokuje ciała, ponieważ językiem ciała nie są słowa, lecz gesty, jego pozycja, ruch. Dopóki ciało nie poczuje tego, czego zabrakło, dopóki nie zrobi tego, czego nie mogło zrobić, to nie może poczuć się bezpiecznie, to nie jest w stanie poczuć, że może się obronić czy sięgnąć po coś, a przez to my, mimo, że już dorośli, pozostajemy w przykurczu. Świadomie niby chcemy działać, świadomie niby wiemy co mamy robić, a jednak tego nie robimy. Jest to bardzo ważny sygnał, że jakaś część nas nie czuje się bezpiecznie i wierzy w coś co ją blokuje.

Dlatego dobrze jest mieć sposób komunikacji z tym w nas co zamroziło się czy utknęło w przeszłości. Dzięki dialogowi opartemu na zaciekawieniu, uważności, empatii następuje wewnętrzne spotkanie dziecka, którym byliśmy i dorosłego, którym jesteśmy. Na tym spotkaniu zyskują oboje – dziecko otrzymuje wsparcie i doświadcza świadomości, której nie miało, a dorosły odzyskuje klarowność i energię do działania, której nie miał, ponieważ została wstrzymana w przeszłości. Bramą do tego spotkania są triggery czyli wyzwalacze emocjonalne, a miejscem spotkania jest ciało.

Dla tych wszystkich, którzy chcą nauczyć się takiej komunikacji prowadzę warsztaty „PROCESowanie eMOCji”, które odbywają się co kilka miesięcy. Pokazuję na nich jak zauważyć tę bramę (często ją pomijamy lub jej unikamy!) i jak przez nią przejść na spotkanie ze sobą. Pokazuję, jak usłyszeć ciało i pozwolić mu dokończyć to, co zostało wstrzymane lub doświadczyć tego, czego zabrakło, a co stanowi lukę i odtwarza się w życiu dorosłym. Na tych warsztatach nie pracujemy z dzieckiem wewnętrznym i nie pozbywamy się emocji. Praca to nie to samo co relacja, a bez emocji nie jesteśmy w stanie siebie odzyskać. Dlatego na tych warsztatach wsłuchujemy się w emocje i za ich pomocą uczymy się budować RELACJĘ z dzieckiem wewnętrznym. Ono jest częścią nas, zawsze w nas będzie, a od jakości relacji z nim zależy jakość naszego życia, jakość tego jak czujemy się sami ze sobą.

Podstawą relacji ze sobą jest komunikacja ze sobą. Komunikacja, która nie jest zależna od kogoś z zewnątrz i do której mamy dostęp w każdej chwili. Wielokrotnie powtarzam, że wsparcie w procesie powrotu do siebie jest niezwykle ważne i istotne, potrzebujemy dobrych towarzyszy, którzy pomogą nam siebie usłyszeć, ale jednocześnie potrzebujemy czegoś co jest niezależne od wsparcia z zewnątrz, czegoś na co nie musimy czekać i nie musimy się umawiać, lecz mamy to TU i TERAZ, zawsze. To jeden z głównych powodów, dlaczego oferuję warsztaty, na których uczę wewnętrznej komunikacji – by każda osoba, która jej się nauczy mogła z niej korzystać, kiedy tylko jej potrzebuje.

Jedną z najczęstszych wiadomości jakie otrzymuję po pewnym czasie od osób uczestniczących w tych warsztatach jest ta mówiąca o tym, że dana osoba przechodziła już po warsztatach przez jakąś trudność lub ciąg trudności, albo wyszły na wierzch rzeczy z przeszłości, a ona teraz wiedziała jak o siebie w tym zadbać i zamiast upaść pod ciężarem tego, zastosowała PROCESowanie eMOCji, dzięki czemu nie tylko sobie poradziła, ale wyszła z tego wzmocniona i uwolniła istotne blokady z przeszłości odzyskując tym samym wewnętrzny spokój i sprawczość. Takie wiadomości bardzo mnie cieszą, bo czuję w nich odzyskaną ENERGIĘ ŻYCIOWĄ i poczucie WEWNĘTRZNEJ MOCY tej osoby, czuję, że jej dziecko wewnętrzne ma dorosłego, na którego czekało, ma dorosłego, który odebrał wiadomość i odpowiedział na nią.

Zapraszam Kochani ❤ Najbliższa edycja warsztatów rozpoczyna się 16 lutego https://magdalenaszpilka.com/procesowanie-emocji/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

pięć × 3 =