Przepływ ŻYCIA

Co mnie najbardziej cieszy w mojej pracy? Gdy w osobie, której towarzyszę, czy to w sesjach czy na warsztatach, udrażnia się ŻYCIE! Kocham, po prostu KOCHAM, gdy to się dzieje! To tak, jakby całe ciało wypełniało się tlenem, tam gdzie go wcześniej baaaaardzo długo nie było. Oczy robią się radosne, człowiek się prostuje, bierze głęboki oddech, a na ustach maluje się szeroki szczery uśmiech 😊 Boże jak to czuć! Jak to się udziela! Dla mnie to moment celebracji i mega radości, bo oto kolejna istota wyzwoliła się i zwróciła sobie połączenie ze swoją życiodajną energią.

Śmiem twierdzić, że to nie same traumy i trudne doświadczenia są najgorsze, a właśnie to, że pod ich wpływem tracimy swobodny przepływ energii życiowej, a razem z tym RADOŚĆ. Chodzimy wtedy po świecie ze spuszczonym wzrokiem, wysilając się na pół-uśmiechy, czując podskórnie, że jakaś spora część nas siedzi w klatce. Nasze ciało nie ma wtedy płynności, gracji, lecz jest skostniałe, usztywnione, przykurczone. To może trwać latami, aż do czasu… gdy wrócimy tam, gdy to się zaczęło i dmuchniemy w ten supełek oddechem miłości, gdy wniesiemy czuły gest, tam gdzie go nigdy wcześniej nie było. A wtedy jak za dotknięciem magicznej różdżki… wraca życie. Bo taka jest miłość – magiczna. Potrafi przeistaczać sztywność w elastyczność, ciemność w światło, zastój w przepływ, martwotę… w ŻYCIE!

Poniżej dzielę się z Wami refleksjami, które otrzymaliśmy z Grzegorzem po ostatnich warsztatach w Krainie Łagodności. Niech będą inspiracją i potwierdzeniem tego, co może zdziałać Miłość i że Życie w nas JEST i tylko czeka, by je wyzwolić i pozwolić mu płynąć!

„Magdo! Grzegorzu! Jestem wdzięczna, że Wszech-Świat nas ze sobą poznał. Byłam u Was na warsztatach wczesną zimą. Już wtedy (a trochę już jestem ….zajebana w samorozwoju) poczułam bezpieczną przestrzeń w której bez presji, oczekiwań po obu stronach – prowadzących i mojej mogę się otworzyć i przyznać przed samą sobą i ludźmi jaki to robak mnie gryzie. Minęło trochę czasu i po raz kolejny uczestniczyłam w Waszych warsztatach i nawet teraz pisząc te słowa przechodzi przeze mnie fala wdzięczności i wzruszenia na które sobie pozwalam! PIERWSZY RAZ w swoim życiu doświadczyłam CUDownego czasu wspólnoty! Odważyłam się na przeżycie emocji, też tych dla mnie trudnych, bo poczułam każdą swoją komórką spójność z tym miejscem, które wybraliście na nasze spotkanie, ze wszystkimi ludźmi którzy tam byli, też gospodarzami miejsca, paniami które gotowały. Dla mnie więcej jak 7osób to już tłum. Tam z minimalnym lękiem, z dużym zaufaniem uczestniczyłam w zajęciach i też w spotkaniach w czasie wolnym. Zadziałała magia bezpiecznego miejsca, czasu i ludzi. Poczułam więzi i przepływ w sobie. Dużo we mnie się poruszyło. Zwielokrotnione to przez pyszne jedzenie, dbałość o nas. Moje uśpione zmysły obudziły się. Ja niejadek doświadczyłam obżarstwa, żeby złapać nawet w tej kwestii harmonię. Prowadzący intuicyjnie, dyskretnie, czule, w zgodzie z sobą a więc w prawdzie byli przy nas. Surfowałam po swoim wnętrzu – jest to trudna i jednocześnie cudowna wyprawa. Dziękuje jeszcze raz z wdzięcznością i polecam warsztaty u Magdy i Grzegorza.
Została mi ta warsztatowa swoboda, luz. Ewidentnie puściły jakieś blokady. To jak powtórne narodziny. Czuję przepływ życia! Ufam temu!”
Hania

❤️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwadzieścia + szesnaście =