Wspierajmy się

Kochani, bądźmy uważni. Mówię to do Was, ale również do siebie. Badajmy, czy to co robimy, czy to co mówimy płynie z przestrzeni miłości czy zła. Dlaczego to piszę? Wojna na Ukrainie jest działaniem zła, ale nie dajmy się omamić, że ono jest tylko tam. Jest również w każdym słowie i zachowaniu, którego celem jest ocenianie, obśmiewanie, dzielenie na lepszych i gorszych, atak.

Obserwuję pojawiające się wypowiedzi w mediach społecznościowych. Są wypowiedzi, że wojny nie ma, żeby o niej nie czytać i nie oglądać, bo to fake, albo dlatego, że to obniża wibracje. Są wypowiedzi, by wysyłać miłość do Putina i przytulać jego dziecko wewnętrzne. Są też wypowiedzi wyszydzające czy obśmiewające jedno i drugie. Są też takie, które sugerują, że to nie czas na uwalnianie swoich traum, lecz czas na potępienie Putina i konkretne działania. Kochani! Nie dajmy się teraz podzielić. Nie dajmy się poróżnić. Nie dajmy się podejść złu. Ono właśnie tego chce. By nie było między nami zrozumienia i jedności.

A nie ma takiej możliwości, byśmy wszyscy zareagowali tak samo. NIE MA. Każdy z nas ma swoją historię, swój etap w życiu, swoje zasoby. Każdy z nas ma swoją reakcję na to, co się dzieje i ta reakcja może się zmieniać. Dla niektórych to, co się teraz dzieje jest tak trudne, że włączają się mechanizmy obronne, przeróżne. Jednych zamroziło i nic nie mogą robić, chodzą ze spiętymi żołądkami i nie mogą spać, inni mówią, że wojny nie ma, bo to jest dla nich za dużo po tych dwóch latach pandemii, są też tacy którzy działaniem pomagają sobie poradzić z tą sytuacją, bo bezczynność ich dobija. Ile ludzi, tyle reakcji. Poza tym dwie takie same reakcje mogą wypływać z zupełnie innej przestrzeni, mogą być próbą ucieczki przed tym co trudne, a mogą być klarownym i dojrzałym działaniem.

Wojna wyciąga tak pochowane reakcje, emocje, odczucia. Może nas regresować do dziecka, może nas wstawiać w buty naszych przodków. Włącza mechanizmy, które wykształciliśmy w dzieciństwie, a które aktywują się automatycznie, zanim się obejrzymy. Popatrzmy na nie bez oceniania, popatrzmy na nie z ciekawością. Wtedy możemy sprawdzić czy i na ile są one aktualne, czy nadal są potrzebne.

Każdy z nas przeżywa tę sytuację OSOBIŚCIE, SUBIEKTYWNIE. Każdy patrzy na nią przez własny pryzmat, przez własną nieświadomość i przez poziom własnego uzdrowienia. Tu nie ma lepszych i gorszych. Ponadto działanie zła jest wielowymiarowe, więc i takie musi być nasze działanie – wielowymiarowe. Nie wchodźmy więc sobie w paradę. Zamiast nawzajem się oceniać i krytykować wspierajmy się, zaciekawmy się co powoduje drugim człowiekiem, zadawajmy pytania, żeby lepiej zrozumieć, stawiajmy się w butach innych. Sprawdzajmy – co mogę ja, a co Ty, a co ona, on. I współdziałajmy.

Ci, którzy chcą medytować czy modlić się, niech to robią, ci którzy uwalniają swoje traumy w związku z tym, co ta sytuacja im wyciąga, niech to robią, ci którzy przytulają do serca Putina i jego dziecko wewnętrzne, niech to robią (może wreszcie odnajdą swoje!), ci którzy mogą wpłacić na zbiórkę pieniężną, kupić potrzebne produkty, niech to robią, ci którzy mogą przyjąć do domu uciekających z Ukrainy, niech to robią.

Niech to będzie FALA MIŁOŚCI takiej jakiej świat jeszcze nigdy wcześniej nie widział! Niech każdy wniesie to, co może, to do czego serce go pcha. Nie licytujmy co jest bardziej uduchowione, dojrzałe, właściwe. Bo NIE WIEMY. Tak naprawdę nie wiemy jaki to wszystko, co każdy z nas robi, ma głębszy sens i efekt. Więc niech każdy skupi się na swoim, niech będzie żywym przykładem tego, w co wierzy i co przynosi w jego życiu owoce. A jak coś z Tobą nie rezonuje, to zostaw, idź za swoim sercem i sumieniem. Nie zachęcajmy innych do naszych sposobów wyśmiewaniem, potępianiem, zachęcajmy WŁASNYM przykładem. I stawiajmy granice złu. Na zewnątrz, ale również W SOBIE.

Żyjemy naprawdę w przełomowych czasach. Jesteśmy świadkami tego, jak historia się NIE POWTARZA, choć wielu mówi, że jest odwrotnie. Europa reaguje INACZEJ niż ponad 80 lat temu. Ukraina NIE JEST SAMA, tak, jak Polska była. A Polacy pierwsi ruszyli z pomocą i to na tak wielką skalę, a przecież moglibyśmy powiedzieć „Nam nikt nie pomógł, to dlaczego mamy pomagać?”. Nie. My wyciągnęliśmy wnioski, my pamiętamy opowieści naszych dziadków i nie dopuszczamy do powtórzenia się historii. Na naszych oczach pisze się nowa historia. Pewnie, że byłoby super, gdyby bez wojny. Ale tak działa Życie – przysyła stare, byśmy zareagowali INACZEJ, w taki sposób, którego wtedy zabrakło.

To są naprawdę przełomowe czasy. Stare wzorce same się dyskredytują, a w ich miejsce wchodzą nowe, które wnoszą nowego ducha odwagi, współpracy, szacunku wobec suwerenności. Dlatego jeśli oceniasz, krytykujesz, wyśmiewasz kogoś kto sobie radzi tak jak umie, kto robi to, czego potrzebuje, to co może, to co tym pokazujesz, czego uczysz innych? Jestem jak najbardziej za stawianiem granic manipulacji, gaslightingowi, przemocy, jestem za nazywaniem rzeczy po imieniu, ale róbmy to z dorosłego, nie ze zranionego dziecka. I tak, ja też się tego uczę. Ja też badam z jakiej przestrzeni i co mówię, piszę, tworzę. Bo zło nie śpi. Nie raz mnie użyło, nie raz zaślepiło, nie raz omamiło. Ciebie też. Ono żeruje na naszych traumach, ono żeruje na naszych brakach, na tym co w nas nieświadome, a wojna to wyciąga, więc bądźmy uważni na siebie i na innych.

Poniżej podzielę się tym, co ja zrobiłam do tej pory, nie żeby się chwalić, lecz żeby Wam pokazać, że można robić PRZERÓŻNE rzeczy, które wręcz mogą się wydawać przeciwstawne albo niepotrzebne. Chcę tym Was zainspirować do robienia tego, co Wam serce podpowiada.

– najpierw było olśnienie, które opisałam tutaj – https://magdalenaszpilka.com/2022/02/zlo-dobrem-zwyciezajmy/

– tego samego dnia udostępniłam na youtubie moje dwa niedawno stworzone podcasty, jeden o kartce dla tej części w nas, która jest pełna życia i drugi z wierszem „Dziecię Miłości”, którego baaaardzo się wstydziłam pokazać i bałam się jak zostanie odebrany. O ile umieszczenie ich na Spotify było ekscytujące, to umieszczenie ich na youtube było pokonaniem innego kalibru strachu, ale ten strach nie miał już nade mną władzy w związku z tym, że namacalnie odkryłam jak działa zło i że nie będę mu ulegać. O tym napisałam właśnie w poście „Zło dobrem zwyciężaj”)

– zrobiłam przy wsparciu mojego męża live wsparcia; bo tak, wierzę, że to jest właściwy czas na uzdrawianie własnych traum, dlatego, że mamy nasze emocje i reakcje na wierzchu, nie trzeba ich nawet szukać – https://www.youtube.com/watch?v=3tydGHSsAgc lub https://fb.watch/bsY1s_-WF0/

– wysyłam intencję, by Duch Święty spłynął na Putina i na ludzi wokół niego, decydentów, posyłam tam intencję boskiego natchnienia; nie wiem jak i czy to w ogóle działa na Putina i jego decydentów, ale wiem jak to działa na mnie, boskie natchnienie spływa na mnie i jest obecne w tym co ja robię  

– działania praktyczne dla tych, którzy uciekają z Ukrainy – z części wpłat, które już otrzymałam za warsztaty online zakupiłam 3 kartony środków czystości, przekąsek i materiałów szkolnych (pisaki, kredki, plastelina) dla matek i dzieci, które zostaną ulokowane w ośrodku turystycznym niedaleko Jarocina; kolejnych zakupów dokonam, gdy będą już na miejscu i będzie wiadomo, co jeszcze jest dla nich potrzebne

– przeczytałam też o dzieciństwie Putina – i tu podzielę się tym, co odkryłam w sobie w związku z tym, do jakich informacji dotarłam

Najpierw czytając o jego ukrytym i bardzo trudnym dzieciństwie poczułam współczucie. Nie takie ślepe współczucie „A to teraz rozumiem…”. Nie. To było po prostu zobaczenie szerszego kontekstu, który wiedziałam, że musiał być. Na drugi dzień pojawił się strach przed jego mechanizmami obronnymi, bo przecież wiem co dzieje się z ludźmi, którzy wypierają traumę, a on przecież do tego dzieciństwa i to tak trudnego się nie przyznaje. Przyszła myśl „Co jeśli on jest zdolny do wszystkiego…?” Pod wpływem tej myśli pojawił się strach, który włączył mi nieświadomie mechanizm obłaskawiania oprawcy… „Co by tu zrobić, żeby go uspokoić…?” Postawiłam się w jego butach, zapłakałam nad jego dzieckiem wewnętrznym… I wtedy mnie olśniło. Zobaczyłam które aspekty jego dzieciństwa mnie dotknęły i że płaczę nad sobą, nad tą kilkuletnią Magdą, do której mama mówi „Ja już nie jestem Twoją matką. Idź poszukaj sobie innej”. Gdy to sobie uświadomiłam i przytuliłam ją w sobie, zobaczyłam jak Putin robi to, co jemu robiono – wypędza ludzi z ich domów, z ich ojczyzny, na zimno, na tułaczkę. Powiedziałam „Wowa, tak nie można. Nie tędy droga. To Ci nigdy nie przyniesie spokoju. To Cię zniszczy. To jest jak narkotyk. To działa na chwilę”. I poczułam jak coś we mnie, co go jeszcze gdzieś tłumaczyło, zamieniło się w klarowne i stanowcze NIE. Tam nie było już miejsca na naiwność, nie było też potępienia ani nie było wkurwu, pojawiła się klarowność – zło to zło. Gdy je widzimy nie może już nas omamić. I przyszło też to, że prędzej czy później przychodzi zmierzyć się z konsekwencjami działania pod wpływem zła.

Może dla Ciebie to nic takiego. Dla mnie to był ważny proces, bo ja mam baaaardzo dużo wyrozumiałości i wiary w dobro, w ludzi, potrafię ich tłumaczyć na setki sposobów, a od czasu odzyskania mojego wewnętrznego dziecka potrafię oddzielić człowieka od jego traum i zobaczyć go sercem. Jednak teraz przyszedł czas na zmierzenie się na głębszym poziomie z mechanizmem obłaskawiacza dla pewnego rodzaju męskiego ego, któremu nie mówiłam pełnej prawdy, którego nie przywoływałam do porządku, gdy się na mnie emocjonalnie spuszczał, bo wiedziałam, że jest pod tym schowany mały chłopiec, który sobie z tą prawdą nie poradzi, więc uderzy. DOŚĆ. Dość robienia emocjonalnie dobrze facetom, którzy nie biorą odpowiedzialności za swoje rany i za to, jakie to ma konsekwencje. Dość przemilczania i nie nazywania rzeczy po imieniu, żeby nie zrobiło im się głupio, albo żeby nie stracili twarzy, bo w odwecie mnie zaatakują albo się obrażą. Nie jestem już małą dziewczynką. Jestem kobietą, która WIDZI i CZUJE, i która się tego męskiego ego już nie boi, ani nie czuje się za nie odpowiedzialna.

No właśnie, bo odpowiedzialność za dzieciństwo Putina, odpowiedzialność za jego dziecko wewnętrzne jest JEGO odpowiedzialnością. Dzieciństwo nigdy nie może być usprawiedliwieniem, traumy dzieciństwa się leczy, a nie odcina się od nich, a następnie odreagowuje przerzucając je na innych. Do tego oskarżając ich, że to oni są agresorami albo ludźmi gorszej kategorii.

Dlaczego o tym piszę? Żeby pokazać, że drogi do siebie są PRZERÓŻNE. I nikomu nic do tego jaką TY wybierasz. A kiedy przychodzi Ci ochota, by oceniać drugiego człowieka i to, co on robi, by sobie pomóc, by siebie wesprzeć, to zadaj sobie pytanie – dlaczego mnie to tak porusza? Ja dziękuję sobie, że zrobiłam tak jak ja czułam, że nie sugerowałam się postami innych osób, lecz tym, co mi moje serce i ciało podpowiadało. I to zamierzam robić dalej. I mam zrozumienie również dla tych, którzy oceniają i krytykują, a wręcz wdzięczność, bo ich wypowiedzi skontaktowały mnie z tym, co MOJE.  

Do tego Cię zachęcam. Sprawdzaj co jest TWOJE, co rezonuje z Twoim sercem i Twoim sumieniem. Sprawdzaj z jakiej przestrzeni działasz, czy z dorosłego czy z dziecka, z mechanizmu obronnego czy z klarowności, z miłości czy pod wpływem zła przebranego w słowa, iluzję. I czasem się pogubimy i to też jest OK. Ważne, żeby się zreflektować i zmienić.

O jedno proszę, nie pozostawajmy obojętni na los tych, którzy potrzebują teraz pomocy. Jeśli nie możesz pomóc materialnie, pomóż chociażby przekazywaniem informacji. A jeśli nie możesz nic zrobić i sam/sama potrzebujesz wsparcia, to poszukaj go. To jest OK czuć bezradność i potrzebować pomocy. 

Z miłością Kochani ❤

2 przemyślenia nt. „Wspierajmy się

Skomentuj Magdalena Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *