Dziecię Miłości…

Coś kliknęło, we mnie, w kolektywie i to tak mega kliknęło. Poczułam to wczoraj. Siedziałam przy biurku, odpisywałam na maile i poczułam jakby coś się wypięło, jakby wyłączono jakieś fale. Zrobiło się jaśniej, lżej, zniknęła ponura gęstość. Siedziałam tak sobie chwilę doświadczając tego.
A dziś, gdy z Grzegorzem wracaliśmy znad wielkopolskiego morza 😊 czyli z groty solnej niedaleko Jarocina słuchaliśmy Sojki w duecie z Vito – https://www.youtube.com/watch?v=71UFSUIdwps
I wróciły do mnie słowa, które kiedyś usłyszałam rozmawiając sobie z moim Mistrzem we franciszkańskiej kaplicy „Nie stawiaj kropki tam, gdzie Bóg stawia przecinek”.
Piszemy nowy rozdział Kochani 💗

Dzielę się z Wami nowym podcastem, a w nim wiersz, który wypłynął ze mnie ponad rok temu i dojrzewał 💗

2 przemyślenia nt. „Dziecię Miłości…

  1. Dzien dobry Magdaleno oraz wszystkim “tu” obecnym.

    Chcialbym podzielic sie tym co czuje. Wczoraj mocno podpowiadalo mi serce,aby napisac, bylo juz pozno, wiec pisze dzisiaj, ale poczulem potrzeba zaistnienia tutaj.

    Pierwszy raz filmiku Twojego wysluchalem w listopadzie 2015 roku, link otrzymalem od znajomej osoby, na przestrzeni lat wysluchalem kilku filmikow i jakos powedrowalem do innych zrodel, a trzy dni temu wrocilem tutaj i zaczalem czytac post po poscie nie umiejac oderwac sie od tresci.

    Kazdy Twoj post wnosi bardzo duzo paliwa do rozpoczecia drogi rozumienia samego siebie i innych, jest to tak piekne widziec i slyszec Twoja szczerosc, madrosc i gotowosc niesienia pomocy drugiemu czlowiekowi w uzdrawianiu ran, to przepiekny dar i tak piekne zajecie pomagac nam leczyc sie i zaczynac zyc, zaczynac rozumiec siebie.

    Chcialbym tez podzielic sie takim zjawiskiem, ktore spotkalo mnie w zyciu. Kilka lat temu bedac po pobycie w szpitalu psychiatrycznym, bylem z opiekunem w duzym parku, gdzie bylo bardzo duzo przestrzeni zielonej, malo drzew, malo ludzi, lezalem tak na trawie, zamknalem oczy, swiecilo slonce, byl lekki chlodny wiatr w tym wczesnwiosennym dniu, poza tym cisza do okola, mialem zamkniete oczy.

    Nagle czuje, ze cos dotyka moich nog, na wysokosci kosci piszczelowych, w pierwszej sekundzie pomyslalem, moze pies, ale nic nie bylo slychac, aby biegl czy przyszedl, lekko podnoszac glowe otworzylem oczy i patrze i nie wierze wlasnym oczom. Dwie kaczki przechodza mi wlasnie po nogach…bylem zdumiony, zachwycony, szczesliwy jak natura obdarowala mnie tak pieknym doswiadczeniem. Szly sobie przez ten trawnik a ja bylem na ich “drodze”, tak jakby sobie pomyslaly, lez, lez to nie szkodzi,ze sie polozyles nam na naszej drodze, my sobie przejdziemy po Tobie, nie boimy sie, Ty nam nic zlego nie zrobisz…

    Takie lekarstwo mnie spotkalo od Pana Boga w tamtym dniu.

    Bardzo jestem wdzieczny, ze moge sluchac Twoich nagran oraz czytac to co dla nas piszesz, jednoczesnie milo jest czytac komentarze wszystkich “tu” obecnych.

    Ja tez czasem pisze, na moim anonimowym blogu, o ktorym jeszcze nikt nie wie,ale czuje,ze moge sie tym tutaj podzielic,jesli to nie jest wbrew regulaminowi.

    Bardzo serdecznie dziekuje za ten kierunek i jakosc dzieki ktorej ucze sie odkrywac siebie, rowniez serdecznie pozdrawiam wszystkich tu obecnych.

    Fajnie,ze stworzylas nam mozliwosc stawania sie poszukiwaczami skarbow w nas samych, bycie kopalnia zlota, ktorego wytarcza dla kazdego i wszytkich…

    Dziekuje

    https://powiedznam.wordpress.com/

    1. Przemek, aleś mnie wzruszył tymi kaczkami… Jej… Tak to opisałeś, że “byłam w tej scenie”, poczułam to słonko wiosenne, błogość tej chwili… Ale to musiało być niesamowite! Nie wiem jak Ty, ale znając mnie to bym się popłakała ze wzruszenia 🙂
      Dziękuję Ci bardzo za tak ciepłe i piękne słowa dla mnie i tego czym się dzielę ❤ To dodaje wiatru w skrzydła i utwierdza mnie w tym, by nie ustawać, by kontynuować. Pozdrawiam Cię bardzo ciepło ❤

Skomentuj Magdalena Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *