Serce.

Moje serce zostało poharatane tyle razy przez ostatni rok z kawałkiem, że w końcu do mnie dotarło, ale tak dotarło dotarło. NIGDY go nie uchronię w pełni. Nie przyjdzie taki czas, że nikt i nic nigdy go już nie zrani. Nie będzie tak, że zawsze na czas zdążę je uchronić. Bo zupełnie nie o to chodzi.
 

Moje serce…
Ach!
Ono nie chce się chować.
Ono chce iść dalej, do przodu POMIMO WSZYSTKO.
Ono nie chce unikać zagrożenia.
Ono chce ŻYĆ.
Ono jest zbudowane dokładnie tak, by odradzać się za każdym razem MOCniejsze.
Bo ono jest MOCĄ ŻYWĄ.
Im głębiej zranione, tym głębiej czuje.
Im bardziej przeżywa, tym głębiej żyje.
 
Moje serce zostało złamane. Wielokrotnie.
I mimo to, nadal chce ROBIĆ SWOJE.
Po prostu IŚĆ DALEJ.
Mimo, że czasem strzały lecą w jego stronę.
Mimo, że czasem doły są kopane pod nim.
Po prostu CHCE IŚĆ.
A jak nie może iść to LECI.
Bo w swej kruchości i wrażliwości jest niezniszczalne.
 
Niezniszczalne jak życie, które przebija się tam, gdzie tarasuje mu się drogę.
Bo Życie zawsze znajdzie drogę. Choćby przez beton.
I serce zawsze znajdzie drogę. Choćby przez pęknięcie.
Bo to do czego zostało stworzone to cierpliwie PODĄŻAĆ SWOJĄ DROGĄ.
 
Jest już wolne. Wolne od moich lęków.
Wolne, by iść PO SWOJEMU.
A gdy znowu coś się przytrafi ukoję je, tak jak to robiłam wielokrotnie.
Ucałuję, utulę, opatrzę, aż wstanie na nogi i znowu zacznie IŚĆ.
Bo ono WIE. Po prostu WIE po co tu przyszło.
❤
 
Wdzięczność dla Jeffa Fostera za przypomnienie:
„ŻYCIE JEST PO TO, ABY ZŁAMAĆ TWOJE SERCE
w kółko i w kółko –
dopóki zrozumiesz, że
złamane serce to też życie.
Wtedy twoje serce nie może być już złamane,
i podobnie nie może być też naprawione.
 
Więc uczysz się żyć
z wykwintnie kruchym sercem
permanentnie złamanym, permanentnie rozpalonym,
wrażliwym i również niezniszczalnym,
i stoisz nago przed życiem,
chwila za chwilą, oddech za oddechem,
wiedząc, że cokolwiek się stanie
to jakoś to jest całkowicie w porządku –
nawet w trakcie tej perfekcyjnej dewastacji,
która okazuje się rodzajem
„dewastującej perfekcji”.
(Nawet jeśli zapominasz o tym wszystkim,
co często robisz.)
 
To jest wolność
ponad opowiadaniem o niej.”
– Jeff Foster
(tłumaczenie: Magdalena Szpilka)
❤
 
I wdzięczność dla Bartasa za powracającą i przypominającą mi o mnie i mym sercu piosenkę:
❤
 

8 przemyśleń nt. „Serce.

  1. Kochana Madziu a dziś czytam Twój post i nie mogę poczuć tej MOCy Serca. Chłone Twoje słowa, ale są w zawieszeniu. Czuje przesłanie, ale nie dociera do mnie. A potem czytam komentarz powyżej.
    Żal, smutek, rozczarowanie. Dzis mam mocno w sobie te emocje. Poczucie niesprawiedliwości, poczucie Nie Mam Sily… I to są emocje, które faktycznie trudno przytulić i trudno przyjąć. Wtedy Serce najbardziej się łamie i traci wiarę…
    Dziękuję Ci Madziu! Jak ja zawsze wiem, który Twoj post przeczytać.
    Serce wie, kiedy zawołać. Nawet kiedy znowu jest złamane….
    Przytulam,
    Kasia

    1. Proszę bardzo Kochana ❤ Tak… serce wie, kiedy zawołać i zobacz jak nie w poście to w komentarzu przyjdzie to coś…
      Te nasze serca są tak bardzo pojemne, one nie wybierają na jaką emocję można, a na jaką nie można zrobić miejsca. To nasza głowa, nasze schematy stawiają znaki stopu, filtrują co przepuścić a co nie, a serce mówi – puść… niech sobie będzie to co jest, bo i na to jest miejsce, szczególnie na to, na co głowa mówi nie, szczególnie na to…
      Pozdrawiam Cię ciepło ❤

  2. Kochana. Chciałam podzielić się z Tobą Swoim poharatanym Sercemgdy moje serce krwawiło wlączałam Twoje filmy i powoli tamowałam krwotoki. Od Ciebie wzięłam słuszny gniew wszechpotezny wkurw i dałam Sobie prawo do zlosci. Uczylam sie od Ciebie w zdrowy sposób wyrazac wściekłość uderzajac pałką w tapczan. Zazdrosciłam Ci dobrego samopoczucia i luzu ale teraz Ci nie zazdroszczę jestem Ci po prostu niezmiernie wdzięczna za to co od Ciebie otrzymałam. Podwaliny pod dobre samopoczucie ale akceptację i złego nastroju. Uczac się od Ciebie miłości i akceptacji koiłam Swoje Serce… Kocham Cię. Dorota.

  3. Mam pytanie, co było najtrudniejsze u pani do przeprocesowania odkad sie tym pani zajmuje? Jaka emocja i czego dotyczyła (ogólnie) jeśli można spytać?

    1. Smutek, rozczarowanie, żal. Nie przyznawałam się, że je czuję, trzymałam je na dystans, oczywiście nieświadomie. Łatwiej było mi czuć te “aktywne” emocje jak złość.

Skomentuj anonim Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *