Archiwum kategorii: Uncategorized

Prawda

Od czasu do czasu słyszę takie zdania: „Moi rodzice się zmienili, teraz są inni, ale ja nadal jestem na nich zamknięta/y” albo „Moi rodzice nadal mnie odrzucają, ale przynajmniej są dobrzy dla moich dzieci”. W tych słowach słyszę rozdźwięk pomiędzy tym, co te osoby chciałyby czuć, a tym, co naprawdę czują. Słyszę też ich frustrację na samych siebie, że coś jest z nimi nie tak, skoro nadal coś ich męczy. Chciałyby czuć się z tym OK co jest teraz, zamknąć przeszłość za sobą, tylko że tak się nie da, ponieważ w ich wnętrzu jest małe dziecko, które nadal nie jest usłyszane, które nadal nie jest widziane, którego krzywda ma pójść w niepamięć, bo rodzice są TERAZ inni, bo rodzice dla WNUKÓW są inni. Brakuje jednak jednego istotnego elementu – PRAWDY.  Czytaj dalej Prawda

Być i działać w zgodzie z sobą.

Tak sobie myślę już od dłuższego, dłuższego czasu jak tu napisać, opowiedzieć o tym czego doświadczam szczególnie od jakichś ostatnich dwóch lat. Jak to ubrać w słowa, kiedy to jest tak inne od tego, czego doświadczałam przez większość życia. Jak to opisać skoro to jest tak różne od tego, co kulturowo przyjęte.

Większość mojego życia to była ciągła pogoń za jakąś niedoścignioną marchewką, ciągła presja, rywalizacja, porównywanie się do innych, próba za próbą dopasowywania się do ogólnie przyjętych norm stanowiących o tym, co jest właściwe i wywołujące społeczne uznanie. Jakbym kręciła się na karuzeli, stale w jednym kierunku… Robić, robić, robić. Działać, działać, działać. Dostarczać, dostarczać, dostarczać. Być non-stop dostępną. Dla wszystkich. Zawsze. Czytaj dalej Być i działać w zgodzie z sobą.

Towarzyszenie

Często słyszę od osób, którym towarzyszę w odbudowywaniu wewnętrznej relacji takie zdania: „Nie wiem jak mam mówić do mojego dziecka wewnętrznego” albo „Nie wiem co mam mówić” albo „Ona/on nie chce ze mną rozmawiać”, „Nie wiem co zrobić, żeby się nie bała”, „Nic co mówię nie pomaga”…

Nie wiemy Kochani. Nie wiemy jak rozmawiać z tym maluszkiem w środku, nie wiemy jak rozmawiać z naszymi rodzonymi dziećmi, nie wiemy jak rozmawiać z innymi dorosłymi. Mało kto z nas doświadczył empatycznej komunikacji, takiej która widzi, czuje, nie pośpiesza. Jednocześnie wiemy doskonale czego nie lubimy w komunikacji, a co nam w niej pomaga. Czujemy kiedy komunikacja nas zbliża, a kiedy oddala. Czujemy, gdy w komunikacji jest spotkanie, a kiedy czegoś się od nas w niej wymaga czy wywiera presję. Czucie jest tutaj kluczowe. Czytaj dalej Towarzyszenie

Trauma

Ostatnie dni, szczególnie te około-zaćmieniowe (czwartek, piątek) były dla mnie bardzo trudne i jednocześnie bardzo uzdrawiające. Moja podświadomość uznała, że już czas rozmrozić w ciele to, co kiedyś, dawno temu, zostało zamrożone. Najpierw myślałam, że coś mnie po prostu rozkłada, ale okazało się, że z głębin mojego ciała wołała mała Magdusia, która nadal BARDZO się bała.

Na początku nie widziałam żadnych obrazów, wspomnień, jedynie pozwalałam, żeby wyrażało się przez moje ciało to, co było zamrożone przez dekady. Zwijałam się w pozycję embrionalną, wierciłam w łóżku, zmieniałam co chwilę położenie, „wymiotowałam” odgłosami, jęczałam, zawodziłam, płakałam. Ból głowy był potworny, miałam wrażenie jakby moja głowa była w imadle, jakbym przechodziła jakieś tortury, mamrotałam „kiedy to się skończy… niech to się już skończy” i oddychałam… Ból wzmagał się falami. Nie miałam zupełnie pojęcia co się oczyszcza, o jakie traumy chodzi, ale czułam, że to jest stare i że mam dać temu czas i przestrzeń. Czytaj dalej Trauma

Wrodzona natura

Mieliście tak, że słyszeliście od rodziców komunikaty w rodzaju:
– Przez ciebie głowa mi pęka!
– Przez ciebie osiwieję!
– Do grobu mnie wpędzisz!
– Co ty masz za pomysły, chcesz, żeby ojciec zawału dostał?
i tym podobne…

Wiecie co one robią? Wywołują w dziecku poczucie sprawczości tam, gdzie dziecko faktycznie go nie ma i obarczają odpowiedzialnością za coś, na co tak naprawdę nie ma wpływu albo w ogóle się nie wydarza. Do tego ta rzekoma sprawczość zakłada powodowanie czyjegoś cierpienia i to tak jakby to dziecko celowo to robiło.
Jakie to ma konsekwencje w późniejszym życiu? Czytaj dalej Wrodzona natura

Tata

To jest niesamowite jak im większa bliskość w relacji, tym większe synchronie Dokładnie wczoraj wieczorem, gdy wyprzytulałam dzieci przed spaniem (a tulą się duuuuuużo mocniej niż kiedykolwiek) miałam taką samą myśl jak ta, o której pisze Grzegorz poniżej. Złapałam się na tym, że tyle jest miłości, ciepła w naszym domu, a nasze dzieci dużo częściej nam mówią, że nas kochają. Piszę o tym i podaję tu post Grzegorza, by pokazać, że wszystko jest możliwe, że atmosfera w domu może się zmienić, że prawdziwa miłość może zagościć tam, gdzie jej nie było. Czytaj dalej Tata

Żeńskość…

Jakiś rok temu z kawałkiem, kolejna spirala życia zaczęła mnie stopniowo, pomalutku zabierać w odkrywanie wewnętrznego krajobrazu, którego wcześniej zupełnie nie znałam. Na początku myślałam, że to tylko chwilowe, że budzi się po prostu pewnego rodzaju kreatywność, wraca wrażliwość, ale teraz widzę, że ten proces postępuje znacznie głębiej i inicjuje mnie w… Żeńskość. Ale nie w to coś, co pod przebraniem żeńskości jest w istocie dalej patriarchatem lub jego jakąś formą, lecz w tą pierwotną, prawdziwie żeńską, starożytną, bez początku i końca, bez formy, pulsującą czystym życiem i treścią, tą która bije z samego źródła Stworzenia.  Czytaj dalej Żeńskość…

Samopotępienie

Dla każdego uzdrowienie będzie oznaczało coś innego. Dla mnie uzdrawianie nie polega na tym, by oczekiwać od siebie tego, by się już nigdy nie zdenerwować, nie złościć, nie mieć reakcji, nie popełniać błędów, lecz to, jaka DLA SIEBIE jestem w takich momentach. Dlaczego? Dlatego, że uważam, że nie ma takiej możliwości, że jak przejdziemy jakąś terapię, to już nigdy się nie zdenerwujemy, nie nakrzyczymy na kogoś, że nerwy nam w związku z czymś nie puszczą, bo życie jest życiem i stresujące sytuacje będą się zdarzały. Dlatego chodzi o coś innego – jeśli jesteś w procesie powrotu do siebie i zdarzy Ci się jakaś stresująca sytuacja, jeśli jesteś wobec kogoś niemiła/y, jeśli popełniasz jakiś błąd, to pytanie, które warto sobie zadać brzmi – jak potraktuję w tym siebie? Czytaj dalej Samopotępienie

Esencja

Wielkanoc jest dla mnie osobiście niezwykle magicznym i symbolicznym czasem. Czasem głębokiej transformacji przez śmierć. Coś musi umrzeć, by dać życie czemuś nowemu. Tej Wielkanocy umiera we mnie jedno z największych kłamstw, w które uwierzyłam, a które definiowało mnie przez lata.

Kiedyś przeczytałam gdzieś w życzeniach wielkanocnych taki zapis:

Z-mar-twych-wstanie

Pamiętam jak ciarki mnie wtedy przeszyły… Tego roku ten zapis wrócił w mojej głowie, więc wiedziałam, że coś jest na rzeczy. Chodziłam z nim przez ostatnie kilka dni i dziś rano obudziłam się z klarownością. Czytaj dalej Esencja

Odzyskana Szpilka

Kochani, koniec października/początek listopada to w naszym kręgu kulturowym czas refleksji nad tym co odchodzi, co obumiera. Dla naszych Słowiańskich przodków był to czas wyciszenia po święcie plonów. Przygotowywano się do spotkań z duchami przodków, do Zaduszek, Dziadów. U Celtów, którzy niegdyś zamieszkiwali moją ukochaną Irlandię był to czas święta Samhain, które honorowało śmierć starego i narodziny nowego. Na całej wyspie palono ogniska, które miały przygotować lud na ciemność zimy. 
W dzisiejszej Polsce to czas, gdy odwiedzamy groby naszych przodków, by uszanować pamięć o nich. Zapalamy świeczki, kierujemy modlitwy, spotykamy się z najbliższymi. 
W dzisiejszej Irlandii to czas Halloween, lampionów z dyni, przebierańców, szkieletów i czaszek.

Dla mnie osobiście to bardzo ważny czas. Czas przejścia pomiędzy lekkością i wesołością lata do zadumy i refleksji jesieni. Jesień uczy mnie jak puszczać to, co już musi odejść, uczy mnie, by zaufać temu, że to co umiera odrodzi się za jakiś czas z nową siłą i wigorem, uczy mnie jak zaufać cyklom, uczy mnie dawać sobie i innym czas… Czytaj dalej Odzyskana Szpilka