Mazgajenie?

„Czasami są takie dni, gdy jest mega ciężko” – ledwo to wypowiedziała i schowała twarz w dłoniach, by już po chwili otrząsnąć się i mocniejszym głosem powiedzieć: „Przepraszam, znowu się żalę…”
Spojrzałam na nią pytająco, na co ona odpowiedziała: „No powinnam się ogarnąć i przestać się ciągle mazgaić”.
„A co to znaczy, że się mazgaisz?” zapytałam.
„No, że… taka sierota ze mnie… inni jakoś potrafią normalnie funkcjonować, a ja ciągle dół za dołem i stoję w miejscu. Nie! Ja się cofam. Zamiast być doroślejsza to mazgaję się ciągle jak dziecko!”
Spojrzałam na nią czule i zapytałam – „Jak to mazgajenie się wygląda w twoim wykonaniu?”
„Moim?” popatrzyła zdziwiona.
„Tak, twoim.” odpowiedziałam.
„No… chyba tak… jak u innych…?” odpowiedziała niepewna swoich słów.
„A opowiedziałabyś mi o swoim?” zapytałam.
„No to… Tak się zapadam w sobie… i nie umiem siebie podnieść… a potem jestem na siebie o to zła” – gdy to wypowiedziała łzy stanęły jej w oczach.
Siedziałyśmy tak chwilę w ciszy, w przyzwoleniu na te łzy.
Gdy podniosła wzrok i spojrzała na mnie zapytałam ją prawie szeptem – „O czym są te łzy Aniu?”
„No bo… no bo nikt mnie wcześniej nie zapytał… i tak mi się teraz… żal siebie zrobiło…”
Rozpłakała się na dobre… Po chwili przez szloch wyrzuciła – „Przecież to nie jest tak, że mi się nie chce, tylko… że ja nie wiem jak. Ja nie wiem jak!”
Przytaknęłam głową patrząc jej czule w oczy – „Tak Kochana, nie wiesz i masz prawo nie wiedzieć.”
Wzięła głęboki oddech… i potakując swoją głową powiedziała: „Ciągle siebie o to obwiniałam, a teraz jakby do mnie dotarło, że ja po prostu nie wiedziałam jak to zrobić, no bo skąd miałam wiedzieć?”
Na jej twarzy zamiast bólu pojawił się delikatny wyraz ulgi. Jakby po raz pierwszy zamiast siebie biczować… zobaczyła siebie oraz to, że miała prawo sobie nie radzić.
„Nadal nazwałabyś to mazgajeniem?” zapytałam.
„Nie… To była bezsilność… Ja się po prostu czułam bezsilna… i wkurzałam się na siebie za to. Kurcze… jakie to pokręcone! Aż bym teraz chciała samą siebie przytulić!”
„To przytul” powiedziałam z uśmiechem, a ona objęła się ramionami i wyszeptała do siebie… „Przepraszam…”.
❤️


——
foto: www.pixabay.com – geralt

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

3 × 5 =