DDA/DDD – układ nerwowy

DDA, DDD – skróty, które dla wielu z nas są sporą częścią naszej tożsamości. Trzy literki, zaledwie trzy literki, a tak wiele się za nimi kryje. Tak wiele książek na ten temat napisano. Tak wiele terapii, kursów jest dostępnych. Tak wiele aspektów, ról, mechanizmów obronnych. Tak wiele emocji, reakcji. Dziś zajmę się jedną kwestią. Jedną z bardzo wielu, bo to temat bardzo kompleksowy.

Jeśli jesteś dorosłym dzieckiem alkoholika, jeśli jesteś dorosłym dzieckiem z rodziny dysfunkcyjnej, to wiedz, że Twój system nerwowy nie rozwijał się w sprzyjających i stabilnych warunkach, lecz podlegał ciągłemu szarpaniu. Nie mógł się też w odpowiedni sposób regenerować, ponieważ kolejne fale szarpań nadchodziły jedne po drugich.

I o tym się zapomina. O tej tresurze trwającej przez lata. Zapomina się, wypiera się, bo chce się normalnie żyć. Tylko, że nadwyrężony i przewrażliwiony system nerwowy, który nadal jest poddawany przeróżnym bodźcom po prostu sobie nie radzi. My sobie nie radzimy. Sami ze sobą.

Może to się objawiać ciągłym rozdrażnieniem, nagłymi zmianami nastroju, huśtawką emocjonalną, wybuchowymi reakcjami, ale też w drugą stronę – apatią, depresją, wypaleniem.

To jest to znajome dla wielu z nas poczucie, że nie może na dłużej być dobrze, że ciągle coś musi pierdolnąć. Chwila spokoju i chujnia, chwila spokoju i znowu chujnia. A czasem chujnia za chujnią.

„Nie mam już siły”
„Mam już dość”
„Kiedy to się skończy?!”
„Ile jeszcze?”

„Co kurwa jeszcze?!!”

Znasz to?
To coś nowego czy dobrze to znasz?
Co Ci to przypomina?

Od jak dawna to znasz?

No właśnie… Czy wtedy, w tamto wtedy, też tak nie było..? Czuwanie, skanowanie, sprawdzanie. Stres i chwilowa ulga, stres i chwilowa ulga, stres i chwilowa ulga albo ciągły stres i czekanie na chwilową ulgę, która tak długo nie przychodziła.

Nawet, gdy na chwilę było dobrze, to i tak człowiek nie mógł się odprężyć, bo tylko czekał kiedy matka, ojciec znowu wypiją, kiedy matka, ojciec znowu zrobią awanturę, kiedy znowu trzeba będzie uciekać z domu, kiedy znowu trzeba będzie matkę, ojca ratować.

A w tym wszystkim Twój dziecięcy, rozwijający się i uczący się układ nerwowy.

Czego się nauczył? Co jest dla niego normą? Jakie ma zasoby samo-regulacji?
Do czego jest przyzwyczajony?
Co się stało z jego progiem reakcji?
Wie jak to jest, gdy jest spokój, gdy jest stabilnie?
Umie być w… stabilnie?

Czy może jak tylko się uspokaja… to momentalnie jednocześnie jest już na czujce?

Powtórzenia.
W dzieciństwie, a potem w dorosłości.
Powtórzenia.
Ciągłe.
Latami.

Aż w końcu choroby, bo ile ciało może znieść.

Więc… co zrobić?

Jak to zmienić?

POWTÓRZENIAMI.

Ale tym razem dobrymi. Wspierającymi.

A Ty wiesz, doskonale wiesz, co odpręża Twój układ nerwowy w zdrowy sposób.

Spacer? Natura? Ciepła kąpiel ze świecami? Odpowiednia ilość snu? Masaż? Muzyka? Medytacja? Ćwiczenia oddechowe? Chodzenie boso po ziemi? Zapachy? Pływanie? Taniec? Sport? Komedia? Ogródek? Co jest takie TWOJE?

Na to TRZEBA zrobić miejsce. Jeśli chcemy zregenerować nasz układ nerwowy to nie może to być opcjonalne pod tytułem „Jak znajdę na to czas”. Twoje zdrowe nerwy są PRIORYTETEM. One stanowią o jakości Twojego życia. Dlatego szczególnie wtedy, gdy masz dużo zadań, gdy masz ciężkie sprawy do ogarnięcia, pamiętaj o tym, by zrównoważyć to w odpowiedni sposób przestrzenią na regenerację Twojego układu nerwowego.

I jeszcze jedna rzecz. A właściwie dwie.

Granice, granice, granice. To po pierwsze. Tak wiem, my DDA/DDD mamy z tym problem. Bierzemy na siebie za dużo, za często, za innych. STOP. Tylko tyle ile faktycznie możesz, a nie tyle ile wypada. To ważne.

Pomyśl, gdyby była taka aplikacja w telefonie, która pokazywałaby codziennie Twój stan energii na dany dzień, a przy każdej czynności, działaniu widniałyby koszty energetyczne, to czy Twój dzień wyglądałby tak samo jak teraz?

A wiesz, że masz taką aplikację? Tylko nie w telefonie, lecz w Twoim ciele. Ono Ci MÓWI. Poziom Twojej energii MÓWI.

I druga rzecz – przeprogramowywanie układu nerwowego. Co mam na myśli? Nasze ciała to te same ciała, które mieliśmy będąc dziećmi. Doświadczyły wtedy konkretnych zdarzeń, dynamik, relacji. I jednocześnie nie doświadczyły wtedy tego, czego potrzebowały do zrównoważonego rozwoju. Ale dzięki temu, że to jest to samo ciało, możemy za jego pomocą wrócić TAM i wnieść to, czego WTEDY zabrakło. Dzięki temu nasze ciało doświadcza TERAZ spokoju, stabilizacji, bezpieczeństwa, odprężenia tam, gdzie go wcześniej nie było. Dzięki temu próg reaktywności się zmienia, wytrzymałość naszego układu nerwowego się zmienia, a nasze ciało zaczyna mieć zasoby do tego, by radzić sobie w stresie.

Sposobów na to przeprogramowanie jest wiele, mój to PROCESowanie eMOCji, które stworzyłam, stosuję i uczę go innych. Jeśli chcesz nauczyć się go ode mnie, zapraszam. W marcu ruszają kolejne warsztaty online:

https://magdalenaszpilka.com/procesowanie-emocji/

A tymczasem poobserwuj siebie, naprawdę poobserwuj siebie i stopniowo kroczek po kroczku wprowadzaj do swojej nowej, zdrowej normy traktowanie swojego układu nerwowego tak, jak tego potrzebuje.

Z miłością ❤
 
—–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 × cztery =