Wychowujemy siebie od nowa.

„Jestem tak zmęczona tym procesem.”
„Ciągle coś wyłazi do przepracowania.”
„Noż kurna ciągle coś.”
„Już było fajnie, to znowu coś wylazło.”
„Mam już dosyć.”
„Nic nie pomaga.”
„Pomaga, ale na chwilę.”
„Ile to jeszcze będzie trwało?”
„Już nie wiem co mam robić.”
„Tyle rzeczy już próbowałam/em.”

Znasz to?
Wiesz dlaczego tak jest?
Bo proces odzyskiwania siebie to nie jest jakaś sprawa do załatwienia.
To jest WYCHOWYWANIE SIEBIE od nowa.
A nie masz w sobie dziecka z czystą kartą, którego możesz nauczyć wszystkiego od nowa, lecz dziecko wielokrotnie odrzucone, zawstydzone, zastraszone, dziecko, które doświadczyło braków, dziecko, które doświadczyło różnego rodzaju przemocy, dziecko, które jest emocjonalnie niedożywione, dziecko, które nie było wychowywane w miłości bezwarunkowej, lecz w schematach wynikających z traum poprzednich pokoleń.

W takim klimacie formowałaś/eś swoją tożsamość.
W takim klimacie zapisywała się w Tobie matryca, z której teraz robisz dorosłe życie.

To kim się stałaś/eś nie jest wynikiem tego, że ktoś Tobie raz czy dwa razy powiedział coś przykrego czy zrobił krzywdę, lecz wynikiem tego, że to co do Ciebie i o Tobie mówiono, to jak Ciebie postrzegano, to jak Ciebie traktowano, to w jakie role Cię wstawiano POWTARZAŁO się NON STOP, a więc się UTRWALIŁO.

W związku z tym zmiana tego również wymaga POWTÓRZEŃ, by UTRWALIĆ nowe, zdrowe, dobre.

Nie ma magicznego sposobu, narzędzia, książki, warsztatów, które wszystko odmienią na raz dwa. Potrzeba powtórzeń, wielokrotnych powtórzeń tego, co zdrowe i dobre, czasem na różne sposoby, w różnych okolicznościach, z różnymi osobami, a to z kolei wymaga CZASU.

Im głębsza i dłuższa trauma rozwojowa, a rozpoznajemy to po tym co się dzieje w naszym dorosłym życiu, tym więcej będzie potrzeba powtórzeń dobrego i zdrowego, tym więcej czasu, tym więcej delikatności i czułości, tym więcej wsparcia.

Problem w tym, że czasami jest tak, że dziecko wewnętrzne jest potwornie wygłodniałe i nie jest w stanie przyjąć pełnego „posiłku”. Dzieje się tak wtedy, gdy często i/lub długo nie dostawaliśmy emocjonalnie tego, czego potrzebowaliśmy, więc nasz system „wchłaniania” nie „ćwiczył”… „wchłaniania”. Nie ma przez to wytworzonych „kosmków emocjonalnych”, które służą temu, by pobrać składniki „pokarmowe” z emocjonalnego „pokarmu”.

Może się to objawiać tym, że na przykład chcemy sobie pomóc, ale ciągle „coś” nam staje na drodze, że jak to się mówi „sabotujemy” własny proces na przykład poprzez nie stawianie się na terapię, poprzez zapisywanie się na warsztaty, ale nie uczestniczenie w nich, poprzez nie wykonywanie ćwiczeń z książek czy tych zalecanych przez terapeutę, poprzez zasypianie na medytacjach czy warsztatach, poprzez uciekanie myślami, przegadywanie, poprzez nie zwracanie uwagi na ciało i sygnały, które z niego płyną. Ważne, by się za to nie karcić, lecz zaciekawić tym. Zobaczyć w tym dziecko, które być może czegoś się lęka, a być może dziecko, które wierzy, że nie zasługuje na nic, więc im więcej dobra będzie płynęło w jego stronę, tym bardziej będzie wywalało przekonanie „nie zasługuję”.

Wtedy ważne jest dawkowanie – oswajanie, przyzwyczajanie, niczym niemowlaczka do stałych pokarmów, dawanie sobie, dziecku w sobie, czasu, bez naciskania, lecz pozwalając na wzięcie tylko tyle ile na dany raz jesteśmy w stanie przyjąć, wchłonąć, strawić, zasymilować.

I tu naprawdę nie chodzi o tę jedną metodę, o to jedno narzędzie, czy tego jedynego terapeutę, to jedno jedyne, co w końcu pomoże, lecz o uszanowanie swojej osobistej gotowości na DANĄ DAWKĘ zdrowego w DANYM MOMENCIE.

Bo wychowania dziecka nie da się przyśpieszyć.
Bo wychowania siebie od nowa nie da się przyśpieszyć.
Bo wychowywanie siebie w miłości do siebie to proces.
Proces rozciągnięty w czasie, pełen powtórzeń, im więcej dobrych, tym więcej dobra.

I tak, mamy prawo być tym zmęczeni. Tak jak matki są czasem potwornie zmęczone macierzyństwem. A każdy z nas i kobieta i mężczyzna jest przecież i mamą i ojcem dla swojego wewnętrznego maluszka. Dlatego tak ważny jest system wsparcia, otaczanie się tymi, którzy nas w tym wewnętrznym rodzicielstwie widzą, czują, rozumieją i podają pomocną dłoń.

Jeśli chcesz chwycić moją dłoń i pójść kawałek drogi razem to zapraszam ❤️ W listopadzie oferuję kolejną edycję pięknych ukochujących wewnętrznie warsztatów, a po nich comiesięczną odpłatną intymną grupę wsparcia dla ich uczestników, bo moje wsparcie nie kończy się z końcem warsztatów, tak jak i wychowywanie swojego maluszka.

Link do warsztatów – https://magdalenaszpilka.com/procesowanie-emocji/

❤️


—–
Foto: archiwum własne.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

19 + 19 =