Kochani, jest to dla mnie chyba najtrudniejszy post, jaki przyszło mi napisać. Jednak jeśli go nie upublicznię, nie dojdzie do uzdrowienia, ponieważ nierozerwalną częścią procesu jest przejawienie się na zewnątrz – zrobienie tego, czego wtedy, w dzieciństwie, nie można było zrobić. Ostatnie wydarzenia w moim życiu zabrały mnie głęboko do środka. Spirala skręcała się bardziej i bardziej, głębiej i głębiej, aż stało się jasne, że to, czego potrzebuje ode mnie moja wewnętrza Magdusia to zabrania głosu w jej sprawie.
Rodzimy Nowe
Potrzebuję odpoczynku. Tak bardzo potrzebuję odpoczynku po tym całym maratonie przeprowadzkowym, a potem zagnieżdżaniu się w Polsce. Zaplanowałam ten tydzień, już jakiś czas temu, na odpoczynek właśnie… No ale wczoraj wieczorem zamiast się pakować na kilkudniowy pobyt w ustronnym miejscu, znowu zaczęło się ze mnie wylewać. Dzielę się więc poniżej Kochani, a na komentarze odpiszę za kilka dni, po powrocie.
Działajmy razem
No i tyle z mojego odpoczynku od internetu. Cóż w sytuacji, gdy świat staje na głowie, nie mogę milczeć. Czytam posty i widzę ile kipi w nich złości, wkurwu. Widzę hasła „To jest wojna”, „Wypierdalać”. I rozumiem, naprawdę rozumiem i czuję, że kolektywnie doszłyśmy do momentu „Basta!”. Wylewają się nie tylko nasze ale naszych matek, babek, prababek pokłady gniewu i oburzenia. Jednocześnie widzę ile energii ucieka na boki i nie przechodzi w konkretne działanie, które teraz trzeba podjąć. Widzę też ile podziałów ta sytuacja wnosi, znowu jeden temat ważniejszy od drugiego, znowu ludzie skaczą sobie do gardeł zamiast współpracować, czepiają się jedni drugich i ubliżają sobie nawzajem. To powoduje dużą, bardzo dużą stratę energii.
Prawdziwe siostrzeństwo
Spontaniczności moja Kochana!
Koniec i początek
Kochani, ta wiadomość może zaskoczyć wielu z Was. Mnie samą obrót spraw zaskoczył, choć zwiastuny pojawiały się w moim życiu od około dwóch lat. Jednak odpychałam je i liczyłam na to, że nie dojdzie do tego, co zapowiadały. Starałam się nie mówić o nich głośno, żeby nie kusić losu i żyłam tak, żeby zagłuszyć to, co coraz mocniej we mnie mówiło: „Magdalena, to nieuniknione…”. Wszelkimi siłami próbowałam utrzymać przy życiu coś, co stopniowo umierało. Pewnego wieczoru, po kolejnym wielkim znaku, który walnął mnie jak obuchem, przestałam się w końcu opierać… i poddałam się „śmierci”… puściłam Irlandię… moją ukochaną Zieloną Wyspę… na rzecz Polski… Czytaj dalej Koniec i początek
Magdalena
Kochani, dziękuję Wam bardzo za tak piękny i liczny odzew na mój post z 22 lipca.
https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=3094113493989589&id=674968929237403
Tak wiele serca, czułości, zgody na mnie taką jaką jestem, z tym, gdzie jestem, od Was dostałam. Dziękuję ![]()
![]()
Tak bardzo chcę być z Wami prawdziwa i uważna – i na siebie i na Was. Dlatego przyglądam się temu, co ujawnia mi się w relacji z Wami Kochani, co właśnie dzięki temu, że jesteście, może wyjść u mnie do powierzchni i co mogę dzięki temu puścić i być z Wami autentycznie, prawdziwie.
W ciszy ją znalazłam…
Ostatnie tygodnie nic ze mnie na facebooku nie wypływało. Ani jeden tekst, ani jeden temat… Byłam z tym. I byłam z tym napięciem, że powinnam coś napisać, albo coś nagrać. Bo nie można tak nic…
Tata i córka
Tyle ile jest kobiet, tyle jest relacji ojciec – córka. Nawet jeśli jeden tata ma kilka córek, to
z każdą z nich ma inną relację, a w związku z tym, że jest tylko człowiekiem, to chcąc czy nie chcąc, popełnia błędy i mniej czy bardziej świadomie bądź nieświadomie rani swoją córkę. Im mniej ojciec jest w kontakcie sam ze sobą, ze swoimi emocjami, im mniej świadomy jest swoich wewnętrznych ran, im mniej ich ukoił, im mniej programów, które sam kiedyś przejął zakwestionował, tym mocniej i bardziej rani i niszczy swoją córkę nie zdając sobie sprawy z tego jak głęboko to w niej zapada i separuje ją od samej siebie. Czytaj dalej Tata i córka
Dzień Matki
Dla wielu córek i synów to bardzo trudny dzień. Wiele i wielu z nich czuje wewnętrzny zgrzyt składając życzenia swoim mamom. Wiele i wielu z nich nie składa ich wcale, za co są osądzane/i czy potępiane/i. Ci z Was, którzy tak macie, chcę Wam dziś powiedzieć –
rozumiem Was Kochani. Ja wiem jak to jest. Czytaj dalej Dzień Matki