Ostatnie dobre dwa tygodnie przyglądałam się wielu kwestiom związanym z obecną globalną sytuacją. Dałam sobie mnóstwo czasu, by pewne informacje, wglądy, sny mogły przeze mnie bez oporu przepłynąć. Wpadały mi w tym czasie przeróżne wiadomości, linki, trafiałam na różnorodne wypowiedzi. Widzę jak ta sytuacja aktywizuje mnóstwo, ale to mnóstwo ludzi, którzy odważnie zabierają głos i dzielą się swoimi odkryciami, obserwacjami, spostrzeżeniami, pytaniami. Mam wrażenie jakbyśmy budzili się z kolektywnego snu, jakbyśmy otwierali oczy na kwestie, które wcześniej były poza naszym postrzeganiem. Czytaj dalej Budzimy się z kolektywnego snu
Wewnętrzna moc. Dojrzewamy do niej indywidualnie i jako społeczeństwo.
Kochani, otrzymuję od Was linki, filmiki, wiadomości, w których powtarzają się słowa „Magdalena patrz co się dzieje w Polsce”. Patrzę i niedowierzam… Jest mi bardzo przykro, że doświadczacie tak rygorystycznych zakazów i nakazów, że panuje atmosfera zastraszania, przymusu, szpiegowania, że zamiast wsparcia i zrozumienia od państwa w tak trudnej sytuacji, jest karanie i nadużywanie władzy przez funkcjonariuszy państwa. Czytaj dalej Wewnętrzna moc. Dojrzewamy do niej indywidualnie i jako społeczeństwo.
Kolektywny poród domowy
Witajcie Kochani, muszę przyznać, że bardzo mi służy odpoczynek od mediów społecznościowych i dozowanie sobie ilości informacji, które do mnie napływają na temat obecnej sytuacji. Doświadczam też teraz bardziej niż kiedykolwiek jak kojąco wpływa na mnie natura, szczególnie śpiew ptaków. Chyba nigdy wcześniej nie byłam z tymi dźwiękami tak obecna i nie chłonęłam ich tak głęboko. Prawie natychmiastowo sprowadzają mnie do tu i teraz, a co za tym idzie mam wtedy dużo głębszy i stabilniejszy kontakt z samą sobą. W całym tym zamieszaniu, gdy zadbałam o stan mojej własnej energii, gdy skupiłam się na tym, czego potrzebuję i na co faktycznie mam wpływ, poczułam się dużo lepiej i oddycham głębiej i spokojniej. Czuję jak we mnie samej jak i kolektywnie przesuwają się i układają głębokie warstwy podświadomości. Jestem bardzo ciekawa co się z tego narodzi.
A propos narodzin! Kilka dni temu trafiłam na zapis wideo porodu domowego. Nie dotyczył on jednak tylko samego momentu narodzenia się dziecka, lecz przede wszystkim przedstawiał to, co działo się z kobietą, która rodziła, w czasie wielu godzin poprzedzających przyjście jej dziecka na świat. To wideo trwało może jakieś 10-15 minut, ale miało się wrażenie jakby ten czas przed narodzinami ciągnął się w nieskończoność. Czytaj dalej Kolektywny poród domowy
Zwolnienie tempa świata
Kochani, jak się macie w tej całej sytuacji? Jak Wasze samopoczucie?
Tak mi przyszło, żebyśmy w tym naporze przytłaczających informacji podzielili się tym, co dobrego dzieje się w naszych życiach w tej sytuacji, jakie pozytywne zmiany ona wnosi. Tak dla równowagi 😊
Ja muszę przyznać, że czuję się zupełnie inaczej. To zwolnienie świata działa na moją istotę kojąco. Mam wrażenie jakby wcześniej ten pośpiech, hałas, pęd udzielały mi się i potrzebowałam więcej czasu, by się zregenerować, by naładować baterie. Natomiast od czasu, gdy w Irlandii zamknięto szkoły, puby, gdy jeździ dużo mniej aut, gdy ludzie pracują w domach i nie śpieszą się z miejsca na miejsce, jest jakby mniej bodźców w polu kolektywnym, które do tej pory, gdy ich było sporo, nieświadomie odczuwałam i które na moją wrażliwość wpływały. Mam też wrażenie, że jest dużo więcej życzliwości, choć na jej brak nigdy nie mogłam narzekać w Irlandii. Jakbyśmy się stali taką jedną wielką rodziną… W każdym razie ja tak to czuję. Czytaj dalej Zwolnienie tempa świata
Jak pracować z traumami rodowymi?
Wiadomość od podświadomości
Wilk, sowa, nocny marek
Kilka dobrych lat temu usłyszałam od mojej mentorki Susanne: „Możemy się albo zgrać z naszą wrodzoną naturą albo nie. Jedno i drugie będzie miało swoje konkretne konsekwencje”. Wtedy nie rozumiałam tak naprawdę głębi tych słów i wtedy niewiele o swojej wrodzonej naturze wiedziałam. Nie mogłam wiedzieć, bo większość życia dostosowywałam się do tego, co robiła większość ludzi, co było rodzinnie i społecznie akceptowane i pożądane. Pewne aspekty mnie, cechy, jakości z którymi przyszłam były tak silnie odrzucane i negowane, że nauczyłam się je sama w sobie zawstydzać i chować je przed światem i przed samą sobą. Czytaj dalej Wilk, sowa, nocny marek
Prawda
Od czasu do czasu słyszę takie zdania: „Moi rodzice się zmienili, teraz są inni, ale ja nadal jestem na nich zamknięta/y” albo „Moi rodzice nadal mnie odrzucają, ale przynajmniej są dobrzy dla moich dzieci”. W tych słowach słyszę rozdźwięk pomiędzy tym, co te osoby chciałyby czuć, a tym, co naprawdę czują. Słyszę też ich frustrację na samych siebie, że coś jest z nimi nie tak, skoro nadal coś ich męczy. Chciałyby czuć się z tym OK co jest teraz, zamknąć przeszłość za sobą, tylko że tak się nie da, ponieważ w ich wnętrzu jest małe dziecko, które nadal nie jest usłyszane, które nadal nie jest widziane, którego krzywda ma pójść w niepamięć, bo rodzice są TERAZ inni, bo rodzice dla WNUKÓW są inni. Brakuje jednak jednego istotnego elementu – PRAWDY. Czytaj dalej Prawda
Być i działać w zgodzie z sobą.
Tak sobie myślę już od dłuższego, dłuższego czasu jak tu napisać, opowiedzieć o tym czego doświadczam szczególnie od jakichś ostatnich dwóch lat. Jak to ubrać w słowa, kiedy to jest tak inne od tego, czego doświadczałam przez większość życia. Jak to opisać skoro to jest tak różne od tego, co kulturowo przyjęte.
Większość mojego życia to była ciągła pogoń za jakąś niedoścignioną marchewką, ciągła presja, rywalizacja, porównywanie się do innych, próba za próbą dopasowywania się do ogólnie przyjętych norm stanowiących o tym, co jest właściwe i wywołujące społeczne uznanie. Jakbym kręciła się na karuzeli, stale w jednym kierunku… Robić, robić, robić. Działać, działać, działać. Dostarczać, dostarczać, dostarczać. Być non-stop dostępną. Dla wszystkich. Zawsze. Czytaj dalej Być i działać w zgodzie z sobą.
Towarzyszenie
Często słyszę od osób, którym towarzyszę w odbudowywaniu wewnętrznej relacji takie zdania: „Nie wiem jak mam mówić do mojego dziecka wewnętrznego” albo „Nie wiem co mam mówić” albo „Ona/on nie chce ze mną rozmawiać”, „Nie wiem co zrobić, żeby się nie bała”, „Nic co mówię nie pomaga”…
Nie wiemy Kochani. Nie wiemy jak rozmawiać z tym maluszkiem w środku, nie wiemy jak rozmawiać z naszymi rodzonymi dziećmi, nie wiemy jak rozmawiać z innymi dorosłymi. Mało kto z nas doświadczył empatycznej komunikacji, takiej która widzi, czuje, nie pośpiesza. Jednocześnie wiemy doskonale czego nie lubimy w komunikacji, a co nam w niej pomaga. Czujemy kiedy komunikacja nas zbliża, a kiedy oddala. Czujemy, gdy w komunikacji jest spotkanie, a kiedy czegoś się od nas w niej wymaga czy wywiera presję. Czucie jest tutaj kluczowe. Czytaj dalej Towarzyszenie