Na dziś miałam zaplanowane, by podać na facebooku informacje o kolejnej edycji warsztatów online, na których modeluję, pokazuję, uczę jak odzyskiwać pogubione części siebie, by wnieść wreszcie bezpieczeństwo i miłość, tam gdzie jej nie było. I wiesz co dziś namacalnie poczułam? Jak działa ZŁO, jak odbiera siłę, jak odbiera nadzieję, jak zamraża. Mówi „Jestem od Ciebie większe”, „A co ty jedna możesz zrobić?”…
Archiwum kategorii: Uncategorized
Dziecię Miłości…
Coś kliknęło, we mnie, w kolektywie i to tak mega kliknęło. Poczułam to wczoraj. Siedziałam przy biurku, odpisywałam na maile i poczułam jakby coś się wypięło, jakby wyłączono jakieś fale. Zrobiło się jaśniej, lżej, zniknęła ponura gęstość. Siedziałam tak sobie chwilę doświadczając tego.
A dziś, gdy z Grzegorzem wracaliśmy znad wielkopolskiego morza 😊 czyli z groty solnej niedaleko Jarocina słuchaliśmy Sojki w duecie z Vito – https://www.youtube.com/watch?v=71UFSUIdwps
I wróciły do mnie słowa, które kiedyś usłyszałam rozmawiając sobie z moim Mistrzem we franciszkańskiej kaplicy „Nie stawiaj kropki tam, gdzie Bóg stawia przecinek”.
Piszemy nowy rozdział Kochani 💗
Dzielę się z Wami nowym podcastem, a w nim wiersz, który wypłynął ze mnie ponad rok temu i dojrzewał 💗 Czytaj dalej Dziecię Miłości…
Kartka walentynkowa dla…
Kochani, nie wiem jak Wy, ale ja baaaaardzo lubię dostawać kartki z życzeniami i to na wszelkie możliwe okazje 😊 Urodziny, imieniny, Boże Narodzenie, Wielkanoc, Dzień Kobiet, Dzień Mamy i na Walentynki też. Szczególnie w dobie internetu, gdy to kartkowanie zanika, uwielbiam znajdować kopertę w skrzynce czy dostawać ją do ręki. Czuję wtedy ekscytację tej części mnie, która kocha celebrację, kocha odświętność i specjalne okazje. Czytaj dalej Kartka walentynkowa dla…
Święta w zgodzie ze sobą
Serce.
Zwierzę mocy.
Wzruszyłam się na to wspomnienie… (link) Pamiętam jak schodziłam tego dnia ze wzgórza i przyszła mi myśl „Co ja tutaj robię? To przecież nie mój dom…” Aż się wzdrygnęłam na tę myśl i szczerze mówiąc wystraszyłam, bo poczułam, że nadchodzi czas powrotu do Polski… że Irlandia zaczyna wypychać mnie ze swego łona… Przez miesiące broniłam się przed tym. Odsuwałam to od siebie i odsuwałam. I nie minął rok, a wylądowałam w Polsce. Czytaj dalej Zwierzę mocy.
Ekran…
Podróż…
W ostatni dzień tzw. Bramy Lwa poszliśmy z Grzegorzem na spektakl, o którym dowiedzieliśmy się „przypadkiem” i na którym miało nas nie być, bo nie było już miejsc. Ale poszliśmy, licząc na to, że może ktoś nie przyjdzie i się dostaniemy. Powiedzieliśmy sobie – jak mamy być, to będziemy. No i byliśmy
To przedstawienie nadal we mnie „pracuje”, nadal się we mnie „układa” i wyciąga kolejne symbole i metafory. I to z tego przedstawienia przynieśliśmy do domu istotkę, która teraz z nami mieszka i która ewidentnie miała do naszego życia przyjść. Właściwie to przygotowywaliśmy się na to już od jakiegoś czasu.