Wszystkie wpisy, których autorem jest Magdalena

Trauma

Ostatnie dni, szczególnie te około-zaćmieniowe (czwartek, piątek) były dla mnie bardzo trudne i jednocześnie bardzo uzdrawiające. Moja podświadomość uznała, że już czas rozmrozić w ciele to, co kiedyś, dawno temu, zostało zamrożone. Najpierw myślałam, że coś mnie po prostu rozkłada, ale okazało się, że z głębin mojego ciała wołała mała Magdusia, która nadal BARDZO się bała.

Na początku nie widziałam żadnych obrazów, wspomnień, jedynie pozwalałam, żeby wyrażało się przez moje ciało to, co było zamrożone przez dekady. Zwijałam się w pozycję embrionalną, wierciłam w łóżku, zmieniałam co chwilę położenie, „wymiotowałam” odgłosami, jęczałam, zawodziłam, płakałam. Ból głowy był potworny, miałam wrażenie jakby moja głowa była w imadle, jakbym przechodziła jakieś tortury, mamrotałam „kiedy to się skończy… niech to się już skończy” i oddychałam… Ból wzmagał się falami. Nie miałam zupełnie pojęcia co się oczyszcza, o jakie traumy chodzi, ale czułam, że to jest stare i że mam dać temu czas i przestrzeń. Czytaj dalej Trauma

Wrodzona natura

Mieliście tak, że słyszeliście od rodziców komunikaty w rodzaju:
– Przez ciebie głowa mi pęka!
– Przez ciebie osiwieję!
– Do grobu mnie wpędzisz!
– Co ty masz za pomysły, chcesz, żeby ojciec zawału dostał?
i tym podobne…

Wiecie co one robią? Wywołują w dziecku poczucie sprawczości tam, gdzie dziecko faktycznie go nie ma i obarczają odpowiedzialnością za coś, na co tak naprawdę nie ma wpływu albo w ogóle się nie wydarza. Do tego ta rzekoma sprawczość zakłada powodowanie czyjegoś cierpienia i to tak jakby to dziecko celowo to robiło.
Jakie to ma konsekwencje w późniejszym życiu? Czytaj dalej Wrodzona natura

Tata

To jest niesamowite jak im większa bliskość w relacji, tym większe synchronie Dokładnie wczoraj wieczorem, gdy wyprzytulałam dzieci przed spaniem (a tulą się duuuuuużo mocniej niż kiedykolwiek) miałam taką samą myśl jak ta, o której pisze Grzegorz poniżej. Złapałam się na tym, że tyle jest miłości, ciepła w naszym domu, a nasze dzieci dużo częściej nam mówią, że nas kochają. Piszę o tym i podaję tu post Grzegorza, by pokazać, że wszystko jest możliwe, że atmosfera w domu może się zmienić, że prawdziwa miłość może zagościć tam, gdzie jej nie było. Czytaj dalej Tata

Żeńskość…

Jakiś rok temu z kawałkiem, kolejna spirala życia zaczęła mnie stopniowo, pomalutku zabierać w odkrywanie wewnętrznego krajobrazu, którego wcześniej zupełnie nie znałam. Na początku myślałam, że to tylko chwilowe, że budzi się po prostu pewnego rodzaju kreatywność, wraca wrażliwość, ale teraz widzę, że ten proces postępuje znacznie głębiej i inicjuje mnie w… Żeńskość. Ale nie w to coś, co pod przebraniem żeńskości jest w istocie dalej patriarchatem lub jego jakąś formą, lecz w tą pierwotną, prawdziwie żeńską, starożytną, bez początku i końca, bez formy, pulsującą czystym życiem i treścią, tą która bije z samego źródła Stworzenia.  Czytaj dalej Żeńskość…

Samopotępienie

Dla każdego uzdrowienie będzie oznaczało coś innego. Dla mnie uzdrawianie nie polega na tym, by oczekiwać od siebie tego, by się już nigdy nie zdenerwować, nie złościć, nie mieć reakcji, nie popełniać błędów, lecz to, jaka DLA SIEBIE jestem w takich momentach. Dlaczego? Dlatego, że uważam, że nie ma takiej możliwości, że jak przejdziemy jakąś terapię, to już nigdy się nie zdenerwujemy, nie nakrzyczymy na kogoś, że nerwy nam w związku z czymś nie puszczą, bo życie jest życiem i stresujące sytuacje będą się zdarzały. Dlatego chodzi o coś innego – jeśli jesteś w procesie powrotu do siebie i zdarzy Ci się jakaś stresująca sytuacja, jeśli jesteś wobec kogoś niemiła/y, jeśli popełniasz jakiś błąd, to pytanie, które warto sobie zadać brzmi – jak potraktuję w tym siebie? Czytaj dalej Samopotępienie

Esencja

Wielkanoc jest dla mnie osobiście niezwykle magicznym i symbolicznym czasem. Czasem głębokiej transformacji przez śmierć. Coś musi umrzeć, by dać życie czemuś nowemu. Tej Wielkanocy umiera we mnie jedno z największych kłamstw, w które uwierzyłam, a które definiowało mnie przez lata.

Kiedyś przeczytałam gdzieś w życzeniach wielkanocnych taki zapis:

Z-mar-twych-wstanie

Pamiętam jak ciarki mnie wtedy przeszyły… Tego roku ten zapis wrócił w mojej głowie, więc wiedziałam, że coś jest na rzeczy. Chodziłam z nim przez ostatnie kilka dni i dziś rano obudziłam się z klarownością. Czytaj dalej Esencja

Odzyskana Szpilka

Kochani, koniec października/początek listopada to w naszym kręgu kulturowym czas refleksji nad tym co odchodzi, co obumiera. Dla naszych Słowiańskich przodków był to czas wyciszenia po święcie plonów. Przygotowywano się do spotkań z duchami przodków, do Zaduszek, Dziadów. U Celtów, którzy niegdyś zamieszkiwali moją ukochaną Irlandię był to czas święta Samhain, które honorowało śmierć starego i narodziny nowego. Na całej wyspie palono ogniska, które miały przygotować lud na ciemność zimy. 
W dzisiejszej Polsce to czas, gdy odwiedzamy groby naszych przodków, by uszanować pamięć o nich. Zapalamy świeczki, kierujemy modlitwy, spotykamy się z najbliższymi. 
W dzisiejszej Irlandii to czas Halloween, lampionów z dyni, przebierańców, szkieletów i czaszek.

Dla mnie osobiście to bardzo ważny czas. Czas przejścia pomiędzy lekkością i wesołością lata do zadumy i refleksji jesieni. Jesień uczy mnie jak puszczać to, co już musi odejść, uczy mnie, by zaufać temu, że to co umiera odrodzi się za jakiś czas z nową siłą i wigorem, uczy mnie jak zaufać cyklom, uczy mnie dawać sobie i innym czas… Czytaj dalej Odzyskana Szpilka

Dar

Kochani, poniżej zamieszczam pewną bajkę, która do mnie przywędrowała z internetu. Czytając ją, sama nie wiedziałam, czy się śmiać, czy płakać. Mówi tak wiele o tym, jak nie szanuje się wyjątkowości w każdym z nas, nie tylko w szkole, ale w życiu w ogóle. I tu nie chodzi tylko o wrodzone umiejętności np. to, że ktoś jest bardziej intelektualistą, a ktoś bardziej sportowcem, ktoś ma bardziej umysł matematyczny, a ktoś inny humanistyczny, a ktoś inny jest urodzonym artystą. Każdy z nas ma też swoją naturę emocjonalną, swoje postrzeganie świata, swój sposób doświadczania życia, które są darem dla innych, z których inni mogą czerpać i się inspirować. Nie robić tak samo, nie kopiować, po prostu inspirować, by to zrobić po swojemu, w swój unikatowy sposób. Czytaj dalej Dar

Pancerz zaprzeczenia

Mnóstwo kobiet nosi na sobie emocjonalny ciężar związku, niańczą swoich mężów, akomodują ich własne nieuświadomione braki emocjonalne i lęki, a gdy w końcu zaczynają mówić „nie”, mąż jest zdziwiony i mówi, że „jej odbiło”. Zaczynają oskarżać ją i osoby, które ją wspierają – przyjaciółkę, terapeutę o niszczenie małżeństwa czy rodziny, nie zdając sobie sprawy, że sami niszczą ją od dawna traktując członków rodziny w raniący czy wykorzystujący sposób. Nie dlatego, że są złymi ludźmi, lecz dlatego, że funkcjonują nieświadomie z wewnętrznych ran, które odnieśli w dzieciństwie. Problem w tym, że nawet nie wiedzą, że jakąkolwiek ranę mają i że z niej operują zadając ból najbliższym. Nauczyli się temu zaprzeczać bardzo wcześnie, będąc jeszcze małym dzieckiem. Mężczyznom wbija się do głów, że nie wolno płakać, że to wstyd, co to za facet, który się nad sobą „rozczula”. Dla wielu mężczyzn problemy w relacjach to temat wysoce wstydliwy, mówienie o tym to takie „babskie”, przecież nie będą się użalać, „Co to za facet, który potrzebuje pomocy psychologa?”. Czytaj dalej Pancerz zaprzeczenia

Dar skruchy

Którejś jesieni w czasie studiów, po kolejnym alkoholowym ciągu mojej mamy i tyradzie przeciwko mnie, przestałam się do niej odzywać. Boże jak ja nie chciałam tego roku jechać na Święta do domu! No ale pojechałam, gdzie miałam iść? Poza tym były u dziadków, więc troszkę mniej się bałam dzięki temu. Przy łamaniu opłatkiem mama powiedziała do mnie: „Wybaczam Ci”. W mojej głowie aż zahuczało! Wybaczam Ci??? Co mi wybaczasz? Znoszenie Twojego nałogu? Wszczynanie kłótni? Prowokacje? Obgadywanie mnie przed rodziną? Jedyne co ze mnie wtedy wyszło bez namysłu to: „A ja Tobie nie.” Resztę Świąt przeżyłam w wielkim poczuciu winy myśląc o sobie jak o potworze, który nawet w Święta nie ma miłosierdzia dla własnej matki… Zawzięta, harda, nieugięta – to czytałam z oczu mojej mamy i jej twarzy. Totalna dezaprobata dla mojej reakcji i uczuć. Czytaj dalej Dar skruchy